Nawet
8 proc. Europejczyków cierpi na choroby rzadkie. Schorzenia te
najczęściej mają podłoże genetyczne i mogą być przyczyną
niepełnosprawności. Ze względu na ciężki przebieg, trudną diagnostykę
i brak skutecznej terapii tego typu zaburzeń, Rada Unii Europejskiej
zaleciła wszystkim państwom członkowskim ustalenie planów postępowania
z chorobami rzadkimi. Mimo że prace nad polskim Narodowym Planem
dla Chorób Rzadkich trwają od 2011 roku, dokument do tej pory nie został
zatwierdzony.
Choroby
rzadkie to schorzenia dotykające bardzo niewielki odsetek
społeczeństwa. W większości przypadków rozwijają się na skutek zaburzeń
genetycznych, towarzyszą choremu do końca życia i często są przyczyną
niepełnosprawności. Poszczególne choroby rzadkie występują u mniej niż 5
na 10 tys. Europejczyków, jednak całkowita liczba chorych obejmuje od 6
do 8 proc. populacji naszego kontynentu. Ze względu na ciężki przebieg,
trudną diagnostykę i brak skutecznej terapii tego typu schorzeń, w 2009
roku Rada Unii Europejskiej zaleciła wszystkim państwom członkowskim
ustalenie planów postępowania z chorobami rzadkimi.
– Chodzi
o to, żebyśmy my, jako pacjenci z chorobami rzadkimi, nie byli
obciążeniem dla społeczeństwa, tylko żebyśmy aktywnie mogli dokładać się
do niego. Jednak do tego potrzebna nam jest pomoc również ze strony
administracji, bo nie każdy chory może się odnaleźć w tej
rzeczywistości. Taki plan narodowy może pomóc nie tylko pacjentom, lecz
także naukowcom, lekarzom i firmom, które takie produkują leki, jak
również administracji państwowej – mówi agencji informacyjnej Newseria Wojciech Oświeciński, prezes Stowarzyszenia Rodzin z Chorobą Gauchera.
W
Polsce prace nad Narodowym Planem dla Chorób Rzadkich trwają od 2011
roku. Głównymi celami dokumentu miały być: rejestracja wszystkich chorób
rzadkich, upowszechnienie ich diagnostyki i zwiększenie dostępności do
opieki medycznej, rozwój i wspieranie badań oraz edukacja społeczna
i pomoc chorym oraz ich rodzinom.
– Odbył
się szereg konsultacji z chorymi, naukowcami i lekarzami. Również
z administracją państwa. Pokładamy w tym wielkie nadzieje, licząc, że
wreszcie uda nam się przekonać administrację do tego, żeby podjęła
odpowiednie kroki i zaczęła ten program wdrażać. My przygotowaliśmy
bardzo dokładny projekt tego programu. Teraz piłeczka jest po stronie
administracji państwa – dodaje Wojciech Oświeciński.
Dokument
nie został jeszcze zatwierdzony, mimo że Rada Unii Europejska zaleciła
rozpoczęcie realizacji tego projektów do końca 2013 roku.
(Newseria)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz