piątek, 28 marca 2014

Najważniejsze informacje ze spółek medycznych i biotechnologicznych



CORMAY/ORPHEE



Orphee w II kw. planuje prywatną emisję akcji o wartości ok. 45 mln zł

Orphee, spółka zależna PZ Cormay, planuje przeprowadzenie w II kwartale prywatnej emisji akcji o wartości ok. 45 mln zł na sfinansowanie przejęcia pozostałych 50 proc. akcji Diesse. Ma ona zastąpić w całości lub części planowaną emisję obligacji.



Orphee spodziewa się w  2014 roku wzrostu przychodów do 200 mln zł i marży EBITDA do 18 proc.

Orphee, spółka zależna PZ Cormay, spodziewa się, że skonsolidowane przychody wzrosną w 2014 r. do 200 mln zł, a marża EBITDA do 18 proc.

Orphee w najbliższym czasie opublikuje prognozę wyników. W ramach grupy PZ Cormay prowadzona jest reorganizacja polegająca na przenoszeniu aktywów i spółek prowadzących działalność produkcyjną i dystrybucyjną ze spółki PZ Cormay do jej spółki zależnej - Orphee. Docelowo spółka PZ Cormay ma zajmować się rozwojem i wdrażaniem analizatora BlueBox oraz zarządzaniem strategicznym. Zakończeniem procesu ma być utworzenie w II kwartale 2014 r. spółki Orphee Poland, która przejmie pozostającą jeszcze w PZ Cormay działalność na rynku polskim. Grupa przedstawiła również plany inwestycyjne na lata 2014-2015, które zakładają nakłady w wysokości 94,2 mln zł. Na badania i rozwój oraz wdrożenie analizatora BlueBox Cormay przeznaczy 60,5 mln zł (39,3 mln zł ze środków własnych i 21,2 mln zł z dotacji). Badania nad urządzeniem BlueBox II mają kosztować w tym okresie 9,6 mln zł (5,9 mln zł ze spółki, 3,7 mln zł z dotacji). Inwestycje w analizator Hermes będą kosztowały 5,1 mln zł (1,4 mln zł z dotacji), a w Equisse 9,3 mln zł (0,9 mln zł z dotacji). Budowa zakładu produkcyjnego w latach 2014-2015 będzie kosztować 9,8 mln zł w całości pokrytych ze środków spółki. Na wymienione powyżej zadania do końca 2013 roku spółka wydała łącznie 37,7 mln zł.



MABION



Mabion po raz drugi otrzymał pozytywną opinię niezależnej komisji DSMB (Data and Safety Monitoring Board) dotyczącą badań klinicznych i bezpieczeństwa leku MabionCD20 - podała spółka w komunikacie. "Według niezależnej komisji DSMB procedury badania klinicznego nie wymagają żadnych modyfikacji. Uzyskana opinia DSMB pozwala na kontynuację badań zgodnie z planowanym przez spółkę protokołem" - napisano  w komunikacie 28 lutego 2014 roku. Mabion w czerwcu 2013 roku rozpoczął badania kliniczne nad swoim pierwszym lekiem MabionCD20. Badania kliniczne stanowią ostatni etap poprzedzający rejestrację farmaceutyku. Pierwsze posiedzenie komisji, które również zakończyło się pozytywną opinią, odbyło się pod koniec sierpnia. Mabion ma w planach przeprowadzenie badań klinicznych leku MabionCD20 w 9 krajach na grupie 600 pacjentów.



Mabion SA poinformował, że w dniu 21 marca 2014 r. podpisał umowę z JSC Farmak z siedzibą w Kijowie,  w ramach której Emitent udziela Farmak wyłącznej licencji na użycie dossier rejestracyjnego (tj. dokumentacji leku MabionCD20 zawierającej wszelkie niezbędne dane, w tym farmaceutyczne i kliniczne, do uzyskania rejestracji produktu na danym obszarze) dla celów marketingu MabionCD20 w na terenie Ukrainy, Armenii, Azerbrejdżanu, Białorusi, Gruzji, Kazachstanu, Kirgistanu, Mołdawii, Tadżykistaniu, Turkmenistanu i Uzbekistanu. Rynek leku MabThera, leku referencyjnego do leku MabionCD20 na przedmiotowych rynkach szacowany jest na około 30 mln euro. Mabion będzie uprawniony do otrzymania płatności za dossier w wysokości 500 tys. euro. Farmak będzie zobowiązany do zamawiania produktu przez okres minimum 5 lat począwszy od pierwszego zamówienia. Wartość tej części umowy w okresie 5 lat według szacunków Emitenta może przekroczyć około 27 mln euro co po przeliczeniu wg średniego kursu NBP na dzień podpisania umowy odpowiada kwocie około 113 mln zł.



Prezes Zarządu Pan Maciej Wieczorek  poinformował  26 marca 2014 roku o nabyciu przez Celon Pharma S.A. - podmiot bezpośrednio kontrolowany przez ww. osobę zarządzającą, w dniu 25 marca 2014 roku w ramach dziewięciu transakcji sesyjnych zwykłych na rynku regulowanym 2000 szt. akcji zwykłych na okaziciela Spółki po średniej cenie 49,81 zł za akcję.



Mabion SA poinformował, że  zwołuje Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki, które odbędzie się w dniu 23 kwietnia 2014 r., celem podjęcia uchwały w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego Spółki w drodze emisji akcji serii K (nie mniej niż 1  i nie więcej niż 790.000 szt) z wyłączeniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy w całości, upoważnienia Zarządu do podwyższenia kapitału zakładowego Spółki w ramach kapitału docelowego z możliwością pozbawienia dotychczasowych akcjonariuszy prawa poboru przez Zarząd oraz w sprawie zmiany statutu Spółki. Emisja ta zostanie skierowana do inwestorów profesjonalnych bądź inwestorów, z których każdy nabędzie akcje serii K o wartości, liczonej według ich ceny emisyjnej z dnia jej ustalenia, co najmniej 100.000 euro.

"Z nowej emisji chcemy pozyskać około 40 mln zł. Założyciele spółki – w tym także moja firma Celon Pharma – twardo zadeklarowali wolę objęcia akcji o wartości 20 mln zł w ramach nowej emisji" - powiedział cytowany   w komunikacie przesłanym PAP Maciej Wieczorek, prezes Mabionu.

Wielkość emisji oraz kwotą, jaką Mabion chce pozyskać w ramach emisji akcji serii K, wskazuje, że cena emisyjna powinna wynieść ok. 50 zł za akcję, (ostatnie notowania kursu są na zbliżonym poziomie.)





MEDICALGORITHMICS

Zarząd Medicalgorithmics poinformował , że w dniu 11 marca 2014 r. zostały przez Spółkę zawarte dwie znaczące umowy:

1) Umowa Aliansu Strategicznego ze spółką AMI Monitoring Inc. z siedzibą w McKinney w stanie Teksas ("Umowa AMI"). Spółka AMI Monitoring działa także pod marką Spectocor.

2) Umowa Aliansu Strategicznego ze spółką Medi-Lynx Monitoring Inc. z siedzibą w Plano w stanie Teksas ("Umowa Medi-Lynx").

Przedmiotem obu umów jest ustalenie zasad dostarczania przez Spółkę na rzecz ww. kontrahentów ("Partnerzy") urządzeń i oprogramowania składających się na system PocketECG, serwisu PocketECG oraz dystrybucji urządzeń przez danego Partnera i świadczenia przez niego za pomocą PocketECG usług diagnostyki medycznej. Spółka będzie realizowała powyższe umowy z wykorzystaniem najnowszej generacji produktu Spółki - systemu PocketECG III. Intencją stron jest zastąpienie poprzez powyższe umowy - obowiązującej uprzednio a zawartej          w dniu 29 grudnia 2011 ze spółką AMI Monitoring Inc., Umowy Aliansu Strategicznego,



Uwzględniając wyłącznie wynagrodzenie pochodne od minimalnej szacowanej liczby aktywowanych systemów PocketECG, Spółka szacuje wartość umów netto za okres 5 lat, na kwoty:

1) Umowa z AMI Monitoring Inc.: 92,48 mln zł.

2) Umowa z Medi-Lynx Inc.: 89,32 mln zł.

Przy wyliczeniu wartości umów zastosowano średni kurs NBP z dnia 10.03.2014 (3,0266 zł za 1 dolara). Łączna szacowana wartość obu umów wynosi 181,8 mln zł.

Zarząd Medicalgorithmics podał, że w dniu 26 marca 2014 r. zostały powzięte uchwały, dotyczące podwyższenia kapitału zakładowego Spółki w ramach kapitału docelowego (emisja akcji serii E) przewidzianego w §9 statutu Spółki ("Emisja motywacyjna"):

1) Uchwała nr 1 Rady Nadzorczej z dnia 26 marca 2014 r. w sprawie wyrażenia zgody na pozbawienie prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy oraz wyrażenia zgody i upoważnienia do zawarcia umów z członkami Zarządu ("Uchwała Rady Nadzorczej");

2) Uchwała nr 1/3/2014 Zarządu spółki z dnia 26 marca 2014 roku w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego Spółki w drodze kapitału docelowego poprzez emisję akcji serii E w trybie subskrypcji prywatnej, pozbawienia akcjonariuszy prawa poboru akcji, zmiany Statutu Spółki oraz w sprawie ubiegania się o wprowadzenie akcji serii E do obrotu na rynku regulowanym i dematerializacji akcji serii E ("Uchwała Zarządu"). (emisja 33.600 akcji po cenie emisyjnej 0,1 zł)





SELVITA

Zarząd Selvita poinformował, iż w dniu 19 marca 2014 r. Spółka rozpoczęła współpracę z globalną firmą analityczną Edison Investment Research w zakresie analiz inwestycyjnych Spółki. Pierwszym etapem współpracy jest objęcie Selvita S.A. tzw. notami QuickViews komentującymi bieżące wydarzenia w Spółce i zwiększającymi świadomość o działalności Spółki wśród międzynarodowych inwestorów w sektorze biotechnologicznym. W ciągu kilku miesięcy zakres współpracy zostanie rozszerzony o rozbudowane raporty zawierające szczegółowe analizy produktów, usług, finansów i perspektyw inwestycyjnych oraz profesjonalne wyceny Spółki. 

Zespół 14 analityków Edison pokrywa obecnie ponad 150 firm biotechnologicznych, z czego ok. 40 proc. jest notowana w USA, a 50 proc. w Europie. Raporty Edison będą dystrybuowane za pośrednictwem bazy ok. 95 000 inwestorów, zarządzających, analityków, doradców i dziennikarzy w 120 krajach na całym świecie oraz globalnych platform informacyjnych, m.in. Bloomberg, Thomson Reuters, Factset i First Call.

Zarząd Selvita poinformował, iż w dniu 19.03.2014 otrzymał zawiadomienie od Wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej Spółki - Pana Tadeusza Wesołowskiego oraz Prezesa Zarządu Spółki - pana Pawła Przewięźlikowskiego w związku z zawarciem przez nich następujących transakcji:

1. Zakupie 104.817 akcji Spółki po cenie 10,00 zł za akcję w dniu 12.03.2014 r. przez spółkę Privatech Holdings Limited, w której Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Spółki posiada większościowy pakiet udziałów.  Transakcje pakietowe zostały przeprowadzone w Warszawie, dotyczyły zdematerializowanych akcji zwykłych na okaziciela wyemitowanych przez Spółkę i notowanych na New Connect.

2. Sprzedażą przez Pawła Przewięźlikowskiego 27.279 akcji Spółki w dniu 18.03.2014 r. w transakcjach poza rynkiem NewConnect, po cenie 1,12 zł za akcję. Transakcje zostały przeprowadzone w Krakowie, dotyczyły zdematerializowanych akcji zwykłych na okaziciela wyemitowanych przez Spółkę i notowanych na New Connect. Z przekazanych informacji wynika, iż transakcje zostały wykonane w celu realizacji zobowiązań wynikających           z umów sprzedaży akcji będących elementem programu motywacyjnego dla kluczowych pracowników Spółki, zawartych na piśmie z datą pewną przed rozpoczęciem biegu bieżącego okresu zamkniętego. W umowach tych Paweł Przewięźlikowski zobowiązał się do zbycia akcji na rzecz grupy kluczowych pracowników, w przypadku, gdy zostaną spełnione przesłanki określone w regulaminie programu motywacyjnego.

3. Zarząd Selvita podał do wiadomości, że w dniu 27.03.2014 r. Spółka zawarła istotną umowę ze szwajcarską firmą biotechnologiczną, której przedmiotem jest świadczenie przez Spółkę usług chemicznych w zakresie odkrywania nowych leków. Umowa jest kontraktem opartym na modelu FTE (ang. Full-Time Equivalent) i została podpisana na łączną kwotę 202 000 EUR (841 734 PLN przeliczone po kursie 1 EUR = 4,167 PLN). Usługi          w ramach umowy będą realizowane do 23 marca 2015 r.

4. Zarząd Selvita podał w dniu 27.03.2014 r. do publicznej wiadomości szacunkowe wyniki finansowe za I kw. 2014 r. zgodnie z szacunkami Zarządu, wyniki Spółki w I kw. 2014 r. ukształtują się na następującym poziomie:

- zysk netto wyniesie 0,5 mln zł wobec 1,0 mln zł straty rok wcześniej,

- przychody całkowite wyniosą co najmniej 7,1 mln zł (wzrost o 80% r/r) w tym:

-przychody ze sprzedaży 4,6 mln zł (wzrost o ponad 100%),

-przychody z tytułu dotacji 2,5 mln zł (wzrost o ok. 50%).

Zarząd Spółki spodziewa się otrzymania kolejnych zamówień od tego klienta, w ramach dalszego rozwoju projektu i współpracy.



Jarosław Fimowicz | Doradca Inwestycyjny

Departament Zarządzania Portfelami

Dom Maklerski Secus Asset Management S.A.



Pakiet „antykolejkowy” bez wskazania źródeł finansowania



Na zeszłotygodniowej konferencji prasowej, minister Bartosz Arłukowicz zapowiedział zwiększenie kompetencji lekarzy rodzinnych. Ma to być pierwszy krok do skrócenia kolejek do specjalistów, część ich obowiązków przejmą lekarze rodzinni. Inne propozycje Pana ministra w ramach tzw. „pakietu kolejkowego”, to zniesienie limitów dla chorych na raka, szybka terapia onkologiczna, rozszerzenie możliwości diagnostycznych dla lekarzy POZ  i motywowanie specjalistów do przyjmowania nowych pacjentów.
Na leczenie nowotworów od nowego roku nie będzie żadnych limitów. Nawet na diagnostykę, na którą chorego z podejrzeniem raka będzie mógł kierować lekarz rodzinny. Dziś najpierw trzeba czekać na wizytę u specjalisty, bo tylko on może wypisać skierowanie. Jak mówił minister, każdy pacjent walczący z nowotworem będzie miał indywidualną ścieżkę leczenia, a także swojego koordynatora leczenia.
Według ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, który zaprezentował swój „onkopakiet”, powinno to znacznie skrócić okres oczekiwania na diagnozę.  Samo leczenie też ma przyspieszyć. Okres od diagnozy do rozpoczęcia leczenia nie powinien trwać dłużej niż dziewięć tygodni. Pacjenci już nie będą sami dobijać się do szpitali, bo na starcie plan ich kuracji określi konsylium lekarzy (chemioterapeuta, chirurg, radioterapeuta, psycholog), a koordynator zajmie się całą logistyką. Powstaną sieci powiązanych ze sobą organizacyjnie placówek onkologicznych.
Wśród projektowanych zmian jest także wyprowadzenie wyceny procedur medycznych z NFZ do Agencji Oceny Technologii Medycznych, a także zawieranie przez NFZ bezterminowych umów z lekarzami rodzinnymi. Pomysły ministra zdrowia są dobre. Jednak żeby je przeprowadzić, trzeba „wpompować” w system więcej pieniędzy. Niestety Pan minister nie wskazał skąd będą pochodziły środki finansowe na realizację nowych zadań lekarzy rodzinnych, ani na zniesienie limitów dla chorych na raka. Te pytania na razie pozostały bez odpowiedzi.
Pierwszy projekt z „pakietu antykolejkowego”
W dniu wczorajszym Narodowy Fundusz Zdrowia pokazał pierwszy projekt z zapowiedzianego przed tygodniem przez ministra zdrowia „pakietu antykolejkowego”. Zgodnie z tym projektem NFZ zapłaci za dwa nowe świadczenia  - kompleksowe leczenie raka piersi oraz kompleksowe leczenie przewlekłych ran.
Z projektu wynika, że kontrakt na kompleksowe leczenie raka piersi będą mogły otrzymać tylko duże centra onkologiczne. Warunkiem jest leczenie co najmniej 150 pacjentek z rakiem piersi rocznie. Taki ośrodek musi zatrudniać kilkunastu specjalistów z różnych dziedzin, mieć poradnię raka piersi, oddział chirurgii, a także drogi sprzęt diagnostyczny. Wszystkie konieczne badania powinny być wykonane w ciągu jednego dnia. Ośrodek leczący kompleksowo nie musi mieć u siebie radioterapii i chemioterapii, ale musi mieć podpisaną umowę z podwykonawcami. Według NFZ kompleksowe leczenie raka piersi i ran nie będzie dużo kosztować, ale szczegółów nie podają.

Jarosław Fimowicz | Doradca Inwestycyjny
Departament Zarządzania Portfelami
Dom Maklerski Secus Asset Management S.A.

czwartek, 27 marca 2014

Rewolucji w służbie zdrowia nie będzie

Rząd chce skrócić kolejki do szpitali i przystępuje do reformy systemu. Pomóc ma przede wszystkim informatyzacja i zwiększenie kompetencji lekarza rodzinnego. Współpłacenie za niektóre usługi raczej nie zostanie wprowadzone.

Kilka tygodni temu Europejski Komitet Praw Społecznych opublikował raport, z którego wynika, że Polska nie zapewnia swoim obywatelom równego dostępu do służby zdrowia, a taki dostęp mamy przecież zagwarantowany konstytucyjnie. Chodzi o kolejki – na wizyty u specjalistów, a przede wszystkim na zabiegi, czeka się u nas nieprzyzwoicie długo. Przykład: wymiana stawu kolanowego. Jeśli sprawa nie jest pilna, poczekasz 451 dni, a jeśli nie cierpi zwłoki, czas oczekiwania skróci się do 281 dni. Reformujcie! – nawołują europejskie instytucje.


Gdy połajanki płyną już nawet z zagranicy, nasi politycy biorą się do pracy. Są już zresztą pod ścianą, bo jak przyznają w kuluarowych rozmowach, obecny system pociągnie bez reform maksymalnie 10 lat. Potem czeka go krach.


Kolejki to symbol nieefektywnego wykorzystania nakładów na ochronę zdrowia, a walka z nimi może przynieść realne oszczędności.


– Pacjent krąży w labiryncie, my musimy mu tę drogę wyprostować – zapowiedział niedawno Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia.


Od kilku miesięcy nad koniecznymi „reformami kolejkowymi” debatował zespół ekspertów, a już 21 marca poznamy proponowany przez ministerstwo pakiet reform. Nie będzie jednak żadnej rewolucji.

– Wielu uważa, że reforma jest tylko wtedy, gdy coś się zburzy i wybuduje zupełnie na nowo. Wychodzimy z innego założenia. Chcemy wdrożyć wiele różnych poprawek na poziomie administracyjnym, ustawowym czy kompetencyjnym – przekonuje Sławomir Neumann, sekretarz stanu w ministerstwie zdrowia. Choć oficjalnie on i pozostali urzędnicy nabierają wody w usta, nietrudno zgadnąć, o co dokładnie może chodzić.


Skąd bierze się kolejka


Narodowy Fundusz Zdrowia dysponuje rocznie budżetem równym sumie składek zdrowotnych wpłacanych przez ubezpieczonych i wpłat z budżetu centralnego, czyli z podatków. W ramach tej kwoty kontraktuje się z „dostawcami” (szpitalami, przychodniami, klinikami, sanatoriami…) usługi medyczne, które można przeprowadzić w danym roku. Budżet NFZ musi być zbilansowany, tzn. nie jest możliwy deficyt, z czego wynika, że jeśli zakontraktuje się jakąś liczbę operacji danego typu, ale zapotrzebowanie na nie będzie większe, to „nadwyżkowe” operacje muszą zostać przesunięte na następne lata.


Główną przyczyną powstawania kolejek jest bardzo szeroki zakres usług ubezpieczeń społecznych przy jednoczesnym niedostatku funduszy. Istnieją jednak również zupełne inne powody – związane z tym, jak system zdrowotny jest zaprojektowany. Wywołałyby on kolejki, nawet gdyby budżet NFZ był nieskończony. Pierwszą z nich jest brak płynnego obiegu informacji.


Załóżmy, że termin prostego zabiegu zostaje wyznaczony na 30 września 2014 r. – to dopiero za około sześć miesięcy. Zniecierpliwiony pacjent idzie na zabieg prywatnie. Jego zaplanowana operacja wciąż blokuje termin 30 września w państwowej placówce, choć wystarczyłoby zadzwonić i odwołać zabieg. Tak naprawdę jednak pacjent nie wie nawet, do kogo miałby zadzwonić, a jeśli dzwoni, często nikt nie odbiera. Jeśli nawet ktoś odbiera, to jest to niewłaściwa osoba…


Inny przykład: pacjent umawia się na wizytę z dwoma, a nawet trzema różnymi specjalistami, bo chce sprawdzić, czy wystawią podobne diagnozy. Kolejka do specjalistów się wydłuża, zazwyczaj niepotrzebnie. Zbyt wiele jest także ośrodków administracyjnych, które zarządzają szpitalami.


– Czy można efektywnie zarządzać systemem, w którym właścicielami szpitali są wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast, starostowie, marszałkowie, rektorzy wyższych uczelni i szefowie kilku resortów? – pyta minister Arłukowicz.

Oczywiście, że nie można. Każdy chce, by to jego placówki oferowały możliwie najwięcej usług. W ten sposób kontraktuje się zabiegi, na które nie ma zapotrzebowania, albo takie, na które zapotrzebowanie zaspokaja pobliski szpital należący do innego właściciela. Koszty rosną, zamiast być trzymane w ryzach.


Trzecią istotną przyczyną powstawania kolejek jest struktura kompetencyjna polskiego systemu zdrowia.


– Mamy do czynienia z sytuacją, w której lekarze rodzinni mają niewielkie uprawnienia, zwłaszcza jeśli chodzi o możliwość kierowania na badania laboratoryjne, więc z marszu wypisują skierowania do specjalistów. Ci z kolei nie chcąc brać pełnej odpowiedzialności za pacjenta, nazbyt często kierują go do szpitala. W rezultacie pacjent, który mógłby być niekiedy wyleczony na podstawowym poziomie, ląduje na obserwacji w szpitalu. Jesteśmy w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o liczbę hospitalizacji – przekonuje Łukasz Zalicki, ekspert w dziedzinie służby zdrowia firmy EY (d. Ernst&Young).


Na problem, o którym mówi Łukasz Zalicki, nakłada się kwestia wynagrodzeń. Lekarze rodzinni są wynagradzani w tzw. systemie kapitacyjnym. Im więcej pacjentów przyjmą, tym więcej pieniędzy dostają. W rezultacie w ich interesie leży odsyłanie kolejnych pacjentów do specjalistów. Z danych resortu zdrowia wynika, że w Polsce udziela się rocznie 140 mln porad na poziomie lekarza pierwszego kontaktu i 70 mln na poziomie lekarza specjalisty. To w uproszczeniu oznacza, że połowa wizyt u lekarza pierwszego kontaktu kończy się skierowaniem do specjalisty. W świecie eksperckim panuje zgoda, że aż 90 proc. potrzeb zdrowotnych zwykłych pacjentów powinni zaspokajać właśnie lekarze rodzinni.


Jak rząd zamierza skrócić kolejki


Pierwszą reformą, którą rząd na pewno będzie chciał przeprowadzić, ma być zwiększenie kompetencji lekarzy rodzinnych. Zyskają m.in. uprawnienia do wystawiania skierowań na badania diagnostyczne. Będą więc mogli np. czuwać nad wymagającymi obserwacji pacjentami, którzy wcześniej przeszli poważne, grożące nawrotem choroby. Odciążą w ten sposób specjalistów. Takie zmiany mogą jednak napotkać opór zarówno ze strony lekarzy rodzinnych, jak i ze strony specjalistów. Dlaczego?


Lekarze rodzinni będą zmuszeni do zwiększenia swoich kompetencji, do dokształcania się, a przede wszystkim do wzięcia na siebie większej odpowiedzialności za pacjenta. Zażądają wyższych płac.

– Do kapitacyjnego systemu wynagrodzeń trzeba więc wprowadzić czynnik uzależniający wynagrodzenie od efektów, który będzie motywował do bycia lepszym, tzn. lepiej wykształconym i skuteczniejszym lekarzem – przekonuje minister Neumann.
Lepszy byłby ten lekarz, który narażałby system na mniejsze koszty. Jak miałoby to wyglądać w praktyce? Tego minister zdradzić nie chce.

Z kolei specjaliści będą oporni, ponieważ jest ich w Polsce stosunkowo mało, więc mogą liczyć na niezłe zarobki, zwłaszcza że ci pacjenci, których nie uda im się przyjąć w państwowej przychodni, bardzo często odwiedzają ich w prywatnych ośrodkach. Szacuje się, że specjaliści zarabiają do 30 tys. zł miesięcznie. Więcej kompetencji w rękach lekarza rodzinnego to mniej pracy – a więc mniejsze zarobki – dla specjalisty.


Kolejną niezbędną – tym razem nieuderzającą bezpośrednio w niczyje interesy – reformą jest informatyzacja służby zdrowia. Dotąd miała ona wyłącznie wymiar eksperymentalny i była inicjowana lokalnie. Np. Powiatowe Centrum Zdrowia w Kartuzach w tym roku likwiduje papierowe recepty, dając lekarzom do ręki tablety i czytniki kodów kreskowych. Dane związane z przebiegiem choroby i leczenia będą zapisywane elektronicznie, a po wypisaniu ze szpitala pacjent otrzyma CD zamiast stosu papierów. Wszystko świetnie, ale takie rozwiązania powinny być stosowane w wymiarze ogólnopolskim. Rząd więc będzie chciał przyśpieszyć wprowadzenie tzw. indywidualnego konta pacjenta, na którym elektronicznie zapisywane będą informacje o przebytych chorobach, leczeniu, aktualnych badaniach. Każdy lekarz będzie mógł błyskawicznie zapoznać się z historią pacjenta, a to zdecydowanie przyśpieszy diagnozę.


Wprowadzenie takiego konta na ogólnopolską skalę pozwoliłoby także na stworzenie statystyki epidemiologicznej i skuteczniejszą – bo nakierowaną na realne problemy – politykę zdrowotną. To właśnie rozwiązania informatyczne mogą ułatwić bardziej efektywne planowanie zabiegów. Łatwiej będzie sprawdzić, w którym szpitalu kolejka do danego zabiegu jest najkrótsza, łatwiej będzie też wyeliminować przypadki podwójnych zapisów na wizyty i zabiegi.


Projekt informatyzacji służby zdrowia już jest w trakcie realizacji. Na stworzenie Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych przeznaczono, bagatela!, 712 mln zł z Programu Innowacyjna Gospodarka. Informatyczna infrastruktura będzie gotowa w 2015 r., jednak to od rządu zależy, czy poszczególne jednostki ochrony zdrowia będą umiały z niej skorzystać i ile będzie trwał okres adaptacji naszego systemu do nowych narzędzi.


Bez odważnych reform

Rząd raczej nie będzie chciał wdrożyć współpłatności. Szkoda, bo byłyby one bardzo efektywnym sposobem ograniczania kolejek. Nie chodziłoby o to, by pacjent musiał płacić za każde świadczenie medyczne, tylko za te podstawowe: profilaktykę, konsultacje, opatrunki czy badania laboratoryjne .

– Opieka ambulatoryjna mogłaby być odpłatna mniej więcej od 40 do 50 zł. Raz na jakiś czas to nie jest wielki wydatek, a nie jest to tak drogie jak chemioterapia, która kosztuje nawet do 200 tys. zł – przekonuje Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.


– W Niemczech w latach 80. XX w. wprowadzono zasadę, że każda kolejna wizyta u dwóch różnych specjalistów z tej samej dziedziny w okresie krótszym niż kwartał kosztuje 10 euro. W ten sposób ograniczono zjawisko chodzenia po podwójną diagnozę. Po pewnym czasie zniesiono opłatę. Ludzie przyzwyczaili się, że wystarczy im jeden specjalista – tłumaczy sens dodatkowych opłat Grzegorz Byszewski, ekspert z dziedziny służby zdrowia stowarzyszenia Pracodawcy RP.


Dlaczego więc współpłatności nie będzie? Choć wiceminister Neumann jest ich zwolennikiem, to wiele wskazuje na to, że zarówno jemu, jak i premierowi Tuskowi zabraknie odwagi, by zaproponować je społeczeństwu. Zwłaszcza przed wyborami – mogłoby nie zrozumieć, że leczenie banalnych schorzeń wysysa z systemu pieniądze i ogranicza możliwość leczenia poważnych chorób. Co więcej, nawet prywatni dostawcy usług medycznych, tacy jak sieci szpitali, nie patrzą na pomysł współpłatności przychylnym okiem. W obecnym systemie przychody zapewnia im kontrakt z NFZ, w systemie uzupełnionym o współpłatności nie dość, że ludzie zaczęliby rzadziej ich odwiedzać, to oni sami ponosiliby dodatkowe koszty administracyjne.


Jest jeszcze jedna ważna reforma do przeprowadzania. Bardziej fundamentalna. Chodzi o strukturę systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Łukasz Zalicki z EY z nieukrywanym żalem opowiada o zarzuconym przez rząd modelu konkurencyjnych płatników. Prace nad nim rząd prowadził, gdy ministrem była Ewa Kopacz.


– W modelu tym funkcjonuje koszyk świadczeń gwarantowanych przez NFZ i wielu ubezpieczycieli, których można wybierać w zależności od preferencji. Taki system funkcjonuje od 2006 r. w Holandii. Każdy Holender raz na rok wybiera firmę, która zarządza nie jego składką, tylko jego kosztem. Motywuje to ubezpieczycieli do ograniczania kosztów przez zwiększanie efektywności i poprzez profilaktykę. Mieliśmy to w Polsce testować lokalnie na poziomie jednego, dwóch województw. Niestety, to się nie wydarzyło – ubolewa Łukasz Zalicki.


On i pozostali eksperci przekonują, że konieczne jest także umożliwienie rozwoju raczkującemu systemowi ubezpieczeń dodatkowych, które pacjent może wykupić na własną rękę, odciążając w ten sposób publiczną służbę zdrowia. Rząd powinien wprowadzić tu jasne regulacje, co pozwoliłoby ubezpieczycielom wyeliminować związaną z niejasnym systemem prawnym niepewność i wypracować stabilny model biznesowy.


Rozwój tego rynku napotyka poważniejszą barierę: portfel Kowalskiego. Okazuje się (tak wynika np. z Diagnozy Społecznej prof. Janusza Czapińskiego), że przeciętne polskie gospodarstwo może przeznaczyć na dodatkowe usługi medyczne zaledwie 100 zł. Tymczasem żeby biznes się kręcił, musiałoby być to 200–250 zł na członka rodziny.


W rozwoju prywatnych ubezpieczeń na pewno nie pomoże podniesienie składki zdrowotnej.

– Niestety przybywa drogich w leczeniu starszych osób, a młodszych o mniejszych potrzebach w tym względzie ubywa. Rosną więc koszty, a ubywa potencjalnych przychodów. Coś z tym trzeba zrobić. Nie jestem zwolennikiem pomysłu podnoszenia składki zdrowotnej, ale nie jestem w stanie zapewnić, że uda się tego uniknąć. Gdyby do tego doszło, to przy ustalaniu wysokości podwyżki trzeba być ostrożnym, bo rynek pracy może na to różnie zareagować. Można oczywiście zamiast tego zwiększyć dotacje do NFZ z budżetu centralnego, ale to także jest w końcu opłacane z wyższych podatków. Tu nie ma idealnego rozwiązania – mówi minister Neumann.


Obserwatorfinansowy.pl

Wciąż bez odważnych reform

Zapowiadane zmiany zawarte w tzw. pakiecie onkologicznym i kolejkowym przedstawione przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza uznajemy za krok w dobrym kierunku. Szczególnie te dotyczące: zniesienia limitów w onkologii i koordynacji leczenia onkologicznego, wydłużenia umów NFZ z lekarzami, przychodniami i szpitalami (także  przychodniami przyszpitalnymi), rozszerzenia możliwości diagnostyki dla lekarzy rodzinnych i wprowadzenia tzw. porady recepturowej.

Jednakże bez określenia szczegółowych zmian systemu finansowania, zapewniającego spójność poszczególnych filarów trudno ocenić ich realność i skuteczność. Dlatego też, nadal tak ważnym zadaniem dla Ministerstwa Zdrowia jest przygotowanie wizji naszego systemu ochrony zdrowia, która określi docelowy model jego funkcjonowania i drogi dochodzenia do niego.


Uważamy, że bez zapewnienia dodatkowych środków finansowych tej reformy nie da się  skutecznie przeprowadzić, a zamiast skrócenia kolejek nastąpi jedynie ich przeniesienie od jednego lekarza do drugiego. Kolejki to symbol nieefektywnego wykorzystania nakładów na ochronę zdrowia, a walka z nimi może przynieść realne oszczędności.


Oczekujemy od ministra zdrowia pilnego przedstawienia do konsultacji społecznych szczegółowych regulacji prawnych i zapewnienia w pracach legislacyjnych udziału organizacji przedsiębiorców oraz zaprezentowania koncepcji spójnej wizji naszego systemu zdrowia.


Deklarujemy udział ekspertów BCC w dalszych pracach na szczeblu resortowym jak i parlamentarnym nad skutecznym wdrożeniem zapowiadanych zmian.


BCC

Selvita piątą spółką portfela NCIndex30

W wyniku kwartalnej rewizji składu indeksu NCIndex30 po zakończeniu piątkowej sesji (21 marca) Selvita znajdzie się w gronie 30 najbardziej płynnych spółek rynku NewConnect. Innowacyjna firma biotechnologiczna jest piątą najbardziej istotną spółką wchodzącą w skład portfela indeksu - podano w informacji prasowej przekazanej przez Spółkę.

Indeks NCIndex30 obejmuje swoim portfelem 30 najbardziej płynnych spółek notowanych 
na alternatywnym rynku warszawskiej giełdy. Rewizja składu indeksu następuje co 3 miesiące, w oparciu o dane z ostatniej sesji giełdowej w lutym, maju, sierpniu i listopadzie. 

W ciągu trzech miesięcy od poprzedniej rewizji, wartość akcji spółki wzrosła o blisko 28 proc. W tym czasie właściciela zmieniło 272,9 tys. akcji o łącznej wartości 2,4 mln zł, a średni dzienny wolumen wyniósł 4 590 akcji.

- Sukcesy biznesowe w ostatnich miesiącach, przełomowe wyniki finansowe, a także konsekwentna realizacja strategii przynoszą efekty. Znalezienie się tak wysoko w portfelu NCIndex30 to dla nas potwierdzenie rosnącego zainteresowania spółką oraz szansa na zwiększenie rozpoznawalności Selvity oraz płynności jej akcji. To kolejny argument za tym, że słusznie obraliśmy kurs na główny rynek warszawskiej giełdy - komentuje Bogusław Sieczkowski, wiceprezes zarządu Selvita S.A. i jeden z głównych akcjonariuszy Spółki.

W styczniu rada nadzorcza Selvity upoważniła zarząd do podjęcia wszelkich koniecznych działań zmierzających do przeniesienia jej notowań na główny rynek warszawskiej giełdy. Selvita jest aktualnie na etapie zaawansowanych rozmów z podmiotami, które będą towarzyszyły jej w drodze na rynek regulowany. W dalszej kolejności Spółka podejmie decyzję o ewentualnej emisji akcji. Przeniesienie notowań planowane jest na drugą połowę bieżącego roku.

We wrześniu i październiku ubiegłego roku Spółka podpisała dwie kluczowe umowy partneringowe z globalnymi koncernami farmaceutycznymi H3 Biomedicine i Merck Serono, na podstawie których otrzymała finansowanie na dalszy rozwój swoich dwóch projektów onkologicznych. 

W wyniku powyższych porozumień, Selvita pozyskała 15,8 mln zł na badania w latach 2013-2015 oraz otrzymała szanse na wielokrotnie większe przychody z dalszej komercjalizacji efektów projektów w kolejnych latach. Spółka obserwuje jednocześnie poprawę sytuacji w segmencie zleceń usługowych.

Łącznie w całym 2013 r. przychody osiągnęły 21,9 mln zł, co oznacza ok. 37 proc. wzrost w stosunku do 15,9 mln zł wypracowanych rok wcześniej. Wynik EBITDA zamknął się w ubiegłym roku na minimalnym minusie, wynoszącym ok. 0,04 mln zł, podczas gdy w 2012 r. strata na tym poziomie wyniosła ponad 4,6 mln zł. Selvita zanotowała w 2013 r. stratę netto, która wyniosła niespełna 2,4 mln zł i była o ok. 4 mln niższa niż w poprzednim roku obrotowym, kiedy przekroczyła 6,4 mln zł.

Grupa Medicover pozostaje mniejszościowym udziałowcem Sport Medica S.A.

Grupa Medicover pozostaje mniejszościowym udziałowcem Sport Medica SA , która jest właścicielem Carolina Medical Center.

Kupując w 2010 roku akcje w Sport Medica, wzmocniliśmy tę spółkę na rynku medycznym. Współpraca kapitałowa między oboma podmiotami od początku zakładała całkowicie suwerenny i niezależny rozwój.

Grupa Medicover ma stabilną sytuację finansową, która pozwala na realizację szerokiego planu inwestycyjnego uwzględniającego również przejęcia innych podmiotów (dla przykładu: sieć klinik leczenia niepłodności InviMed - 2012, centra medyczne DantexMed – 2013). Oczywiście wiedzieliśmy, iż Carolina szuka partnera strategicznego, ale nie byliśmy zainteresowani rozszerzeniem zakresu naszej dotychczasowej współpracy.

Klienci Grupy Medicover w niewielkim zakresie korzystali z usług CMC. Dostęp do wysokospecjalistycznej ortopedii i rehabilitacji Medicover zapewnia swoim klientom poprzez rozbudowę Oddziału Ortopedycznego w Szpitalu Medicover. Większość wykonywanych w nim zabiegów oferowana jest w ramach podpisanego przez Szpital kontraktu z NFZ . Szpital Medicover , znajduje się blisko CMC i to właśnie rozwój placówki w Wilanowie jest dla nas priorytetem.

Specjalistyczną rehabilitację ortopedyczną, pourazową oraz neurologiczną zapewniamy naszym Klientom w Centrum Rehabilitacji Damiana. Będąc 100% udziałowcem w CM Damiana, w 2012r. zainwestowaliśmy w nowoczesne centrum rehabilitacji w Warszawie przy ul. Cybernetyki. To właśnie głównie tam kierujemy pacjentów Medicover . W Centrum Rehabilitacyjnym Damiana zapewnimy rehabilitację dla dzieci, niemowląt oraz dorosłych.