wtorek, 26 sierpnia 2014

Konsolidacja w sektorze ochrony zdrowia

Konsolidacja w sektorze ochrony zdrowia zatacza coraz szersze kręgi. Niebawem liczba placówek medycznych może spaść o połowę. Siły łączą podmioty prywatne, publiczne i samorządowe spółki.

Nie ma miesiąca, byśmy nie słyszeli o kilku kolejnych przykładach przejęć placówek medycznych. Procesy te będą się nasilać, a małe podmioty, które im się nie poddadzą, mogą wręcz zniknąć z rynku. W takim kierunku zmierzają zmiany w kontraktowaniu usług przez NFZ, premiujące kompleksowość opieki i śrubujące wymogi, a także plan antykolejkowy Bartosza Arłukowicza oraz wytyczne do podziału unijnych funduszy.

Procesy konsolidacji i przejęcia nasiliły się w zeszłym roku. Wyobraźnię inwestorów rozpaliła transakcja przejęcia Lux-Medu przez Bupę z końca 2012 r. Wartość umowy to ponad 400 mln euro. – W I półroczu 2013 r. doszło do ponad 20 transakcji, w których przedmiotem były podmioty świadczące usługi medyczne – podsumował Dom Maklerski Secus Asset Management. Kolejne miesiące na pewno nie były gorsze.

Kto przejmuje?

Najbardziej aktywnymi graczami pod względem przejęć były rodzime firmy medyczne (np. Grupa Lux-Med), ale także fundusze Private Equity oraz TFI. Lepsza koniunktura gospodarcza oraz rosnące, niezaspokojone potrzeby i oczekiwania zdrowotne Polaków – to czynniki powodujące, że zainteresowanych jest też coraz więcej firm zagranicznych. Poza sondowaniem rynku i składaniem ostrożnych ofert, efekty widać już w transakcjach, takich jak przejęcie kontroli nad Scanmed Multimedis przez Life Healthcare Group z RPA oraz kolejnej transakcji.

Ponadto w biznes chcą wejść polskie firmy niemające dotychczas szpitali czy przychodni, ale działające już w branży zdrowotnej. Pod koniec maja Neuca, znana z dystrybucji leków, poinformowała, że w ciągu dwóch lat chce kupić kilka placówek medycznych za łączną kwotę 30 mln zł. A Grupa PZU, sprzedająca polisy zdrowotne i ubezpieczająca szpitale, myśli o budowie sieci placówek medycznych drogą przejęć. Firmom zależy na kupieniu od razu kilku placówek, by osiągnąć efekt skali i synergię.

Czemu sprzedają?

Biorąc pod uwagę perspektywy rynku, można byłoby się dziwić czemu właściciele sprzedają przychodnie i szpitale. Powody podają dość proste: część ma już dość walki o kontrakty, kontroli itp. Część przyznaje, że skala działania firm ich przerosła i choć pokończyli podyplomowe studia, ich coraz większe i z pozoru dochodowe biznesy zbyt się rozrosły i w skrajnych przypadkach zaczynają generować straty nawet w dobrze wycenianych przez NFZ dziedzinach. Niektórzy po prostu uważają, że to dobry moment, by się „scashować”.

– Większość prywatnych podmiotów medycznych zakładali przedsiębiorczy lekarze. Czują się bezsilni wobec zmian przepisów, wymagań, kontraktowania krótkookresowego i coraz częściej chcą się pozbyć się kłopotów albo sprzedając firmę albo oddając w zarządzanie – potwierdza Krzysztof Macha, szef prywatnej kliniki Okulus i wiceszef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych. Zwraca też uwagę, że biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców, w Polsce placówek medycznych jest dwa razy więcej niż w Niemczech.

Marcin Szulwiński, prezes Grupy Nowy Szpital, zwraca uwagę, że na początku transformacji jest zawsze duże rozdrobnienie. – Powstaje dużo małych podmiotów. Po jakimś czasie widzą one korzyści z łączenia się. Widać to już trochę w opiece ambulatoryjnej, w aptekach i w diagnostyce – dodaje.

Inne rozwiązanie to fuzje. W maju lubelski sejmik zgodził się na połączenie dwóch szpitali, formalnie szpital im. Jana Bożego przejmuje Okręgowy Szpital Kolejowy z Kruczkowskiego. W 2011 r. podobną decyzję podjęli radni miasta i powiatu o połączeniu Beskidzkiego Centrum Onkologii im. Jana Pawła II i Szpitala Ogólnego im. dr. Edmunda Wojtyły w Bielsku-Białej.

Większość ekspertów spodziewa się fali fuzji w skali najbliższych 5–10 lat. – Sektory prywatny i publiczny w ochronie zdrowia będą się coraz mocniej przenikać i tę tendencję zdecydowanie widać na rynku – mówi Kamil Rudawiec, dyrektor ds. Rozwoju w spółce Centrum Dializa. Podkreśla, że wiele będzie zależeć od poziomu finansowania przez NFZ. – Tak jak w innych branżach słabsze i mniej efektywne firmy są przejmowane przez te silniejsze i efektywniejsze. Jestem przekonany, że odbywa się to ze zdecydowaną korzyścią dla pacjenta, więc ten naturalny proces nie powinien być hamowany – dodaje Rudawiec.
 
Źródło: medexpress.pl

środa, 13 sierpnia 2014

Dalszy wzrost przychodów bez wyraźnego przełożenia na zyski spółek z branży prywatnej opieki medycznej.



Z analizy raportów finansowych za pierwszy kwartał 2014 roku wynika, że pięć spośród sześciu analizowanych spółek działających w branży prywatnej opieki medycznej i notowanych na warszawskim parkiecie zanotowało wzrost przychodów względem analogicznego okresu poprzedniego roku obrotowego. 

 



Skumulowane przychody ze sprzedaży dla grupy analizowanych spółek wzrosły o 20,26 proc. w odniesieniu do obrotów obserwowanych w pierwszym kwartale 2013 roku. Z kolei średni udział przychodów ze sprzedaży za pierwsze trzy miesiące bieżącego roku w przychodach całkowitych za 2013 rok sięgnął blisko 30%. Jeżeli taka tendencja się utrzyma, spółki z sektora prywatnej opieki medycznej po raz kolejny zakończą rok obrotowy rekordowymi poziomami przychodów ze sprzedaży. W ciągu ostatnich trzech lat ich obroty wzrosły od kilkudziesięciu do nawet kilkuset procent. Co szczególnie ważne, wzrosty te nie były konsekwencją pojedynczych odchyleń a jedynie tendencji, w której przychody w dniu zamykania ksiąg rachunkowych były zawsze wyższe niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. 

Dynamika wzrostu przychodów ze sprzedaży spółek świadczących prywatne usługi medyczne niewątpliwie budzi podziw. Niestety same wyniki finansowe spółek nie wykazują już tak jednoznacznej i stabilnej tendencji. Na tle dobrych, a nawet bardzo dobrych wyników na koniec 2013 roku, wyniki po pierwszym kwartale bieżącego roku wypadają dość blado. Jedynie połowa z analizowanych spółek poprawiła wynik netto w odniesieniu do analogicznego okresu poprzedniego roku, który jednak w ujęciu skumulowanym dla całej grupy spadł łącznie o blisko 46 proc. 

Przyczyn słabszych wyników finansowych należy doszukiwać się w dynamice wzrostu kosztów. W grupie analizowanych spółek koszty podstawowej działalności rosły w tempie 22,45 proc., czyli o ponad 2 punkty procentowe szybciej niż przychody ze sprzedaży. Jeżeli dodatkowo uwzględnimy pozostałe koszty operacyjne oraz koszty finansowe, które w większości przypadków były wyraźnie wyższe niż odpowiadające im przychody, uzyskamy odpowiedź dlaczego wyniki netto nie podążyły w parze za rosnącymi przychodami ze sprzedaży. 

Na chwilę obecną znajdujemy się w początkowej fazie publikacji wyników za drugi kwartał 2014 roku. Skumulowane dane finansowe spółek za pierwsze 6 miesięcy 2014 roku zapewne dostarczą większej informacji na temat kondycji spółek z branży prywatnej opieki zdrowotnej. Szczególnie interesujące będzie czy tendencje w kształtowaniu się przychodów i kosztów obserwowane w pierwszym kwartale miały swoje przełożenie na wyniki w kolejnych trzech miesiącach roku obrotowego.  



Adrian Gabzdyl | Doradca Inwestycyjny
Dom Maklerski Secus Asset Management S.A.