W opinii zarządzających specjalizacje takie jak ortopedia miałyby szanse
na rozwój w wyniku zastosowania tej dyrektywy, jednak w chwili obecnej
jest jeszcze zbyt wcześnie, aby zaobserwować można było masowy napływ
pacjentów, zarówno w opiece publicznej, jak i niepublicznej. Przeszkodą
są również przepisy.
Większość respondentów badania PMR prezentuje
neutralny stosunek wobec wpływu ustawy transgranicznej na funkcjonowanie
szpitali publicznych (94% respondentów ocenia zmiany warunków
funkcjonowania po wejściu w życie dyrektywy jako ani dobre ani złe, 4%
jako raczej dobre, 2% zdecydowanie źle, a 1% zdecydowanie dobrze).
Stanowisko
to podzielają również respondenci badania przeprowadzonego wśród
szpitali niepublicznych, w którym opinię neutralną wyraziło 95%
badanych. Wyniki badania wskazują, że jest jeszcze za wcześnie na
określenie wpływu ustawy na funkcjonowanie szpitali, a dodatkowym
czynnikiem może być fakt, że w pierwszych miesiącach obowiązywania
ustawy nie nastąpił masowy przypływ turystów medycznych do placówek
medycznych.
Spośród specjalizacji o największych perspektywach
rozwoju w wyniku implementacji dyrektywy transgranicznej najwięcej
wskazań uzyskały stomatologia i ortopedia. Respondenci analogicznego
badania przeprowadzonego wśród szpitali niepublicznych, oceniają te
szanse jako jeszcze większe - wyżej wymienione specjalizacje wskazało
odpowiednio 27% i 24% badanych. Również w przypadku chirurgii
plastycznej wskazywano, iż specjalizacja ta ma większe szanse na rozwój w
sektorze niepublicznym (17% respondentów).
Respondenci w dalszej
kolejności wymienili okulistykę i onkologię, odmiennie do respondentów
badania przeprowadzonego wśród przedstawicieli szpitali niepublicznych,
według których specjalizacje te nie zaliczają się do grona najbardziej
perspektywicznych. Wiąże się to z faktem, szczególnie w przypadku
onkologii, że szpitale prywatne nie mogą jeszcze konkurować w pełni z
ośrodkami publicznymi.
W ocenie specjalistów PMR polskie szpitale
nie odczują znacząco negatywnych skutków dyrektywy na skutek odpływu
pacjentów. NFZ będzie refundował zabiegi wykonywane za granicą, ale
tylko w takim zakresie cenowym, w jakim robi to dla polskich szpitali. W
większości krajów europejskich procedury medyczne są jednak drożej
wyceniane niż w Polsce.
Publiczne szpitale nie skorzystają również
wiele w chwili obecnej na tzw. "turystyce medycznej". Jeżeli byłyby one
możliwe pod względem prawnym, problem może pojawić się w kontekście
limitowania usług przez NFZ. Obcokrajowcy nie mają odrębnego limitu na
usługi medyczne, a korzystają z przyznanego placówce w ramach kontraktu
NFZ. Placówki mogą też borykać się z weryfikacją danych ubezpieczonych z
zagranicy - osoby nieubezpieczone, podając fałszywe dane, skorzystają z
pomocy medycznej, a placówka nie będzie w stanie odzyskać pieniędzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz