poniedziałek, 15 grudnia 2014

Leczenie prywatne czy państwowe?

Prywatnie czy państwowo? To pytanie zadaje sobie coraz więcej Polaków. Polska służba zdrowia od lat stoi w tym samym miejscu, a pacjenci stoją razem z nią… w kolejkach.

Z powodów niespełnionych obietnic rządzących, musimy pogodzić się z obecnym stanem narodowych placówek, choć i to nie przychodzi nam łatwo. Dlatego coraz więcej osób wiedząc, że nie może liczyć na państwo, zastanawia się nad prywatnymi centrami medycznymi.

Polacy wydają rocznie ponad 30 mld złotych poza państwową służbą zdrowia, podczas gdy NFZ przeznaczana ten cel ponad 64 mld. To wciąż duża różnica, jednak biorąc pod uwagę fakt, że większość z nas przypisanych jest do narodowych placówek, kwota ta jest naprawdę imponująca i najprawdopodobniej będzie rosnąć. Mamy dość czekania w kolejkach do lekarzy, większość z nas skarży się także na brak specjalistycznego, nowoczesnego sprzętu i nieatrakcyjność szpitali, czy lecznic. Ponadto pacjenci często mówiąc o polskiej służbie zdrowia, wskazują na nieprzyjemne zachowanie personelu i brak podwyższania przez nich kompetencji.

Opinie te znajdują swe potwierdzenie w raporcie Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia przygotowanego przez Health Consumer Powerhouse. Rok temu Polska uplasowała się na 31 miejscu spośród 35 klasyfikowanych państw. System zdrowia u nas w kraju jest lepszy zaledwie od tego prowadzonego na Łotwie, w Rumunii i Serbii. Państwowa opieka medyczna najsłabiej wypadła pod względem dostępności czy zakresu i zasięgu usług, co jest powodem większości decyzji dotyczących przeniesienia się do prywatnych placówek. Pacjenci często zamiast pomocy otrzymują do wypełnienia formularze i miejsce w poczekalni, co więcej nie mogą liczyć na tak rozbudowana ofertę jak w przypadku klinik prywatnych.

Nie dziwi więc także wynik sondażu CBOS z czerwca 2014 roku, wg którego w minionym półroczu spośród badanych, którzy korzystali ze świadczeń zdrowotnych z powodu choroby lub stanu zdrowia (swojego lub dziecka), blisko połowa (48 proc.) płaciła za świadczenia z własnej kieszeni lub korzystała z dodatkowego, dobrowolnego ubezpieczenia. Ankietowani zdecydowanie najczęściej (w 68 proc.) uzasadniają to krótszym czasem oczekiwania na wizytę. Co piąty ankietowany z tej grupy, wymieniając najważniejsze powody swojej decyzji, wskazuje na możliwość załatwienia wszystkiego "od ręki", podczas jednej wizyty (23 proc.), poczucie, że podczas prywatnych wizyt specjaliści starają się bardziej (22 proc.), a także na dogodniejsze godziny przyjęć (20 proc.) i przekonanie o większych kompetencjach personelu medycznego zatrudnionego w takich placówkach (19 proc.).

Choć świadomość Polaków rośnie i coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że specjalistyczne zabiegi należy dla własnego dobra wykonać jak najszybciej, to główną barierą towarzyszącą przy wyborze prywatnej lecznicy jest cena. Wielu z nas ciągle nie może sobie pozwolić na to, aby operacja została przeprowadzona bez pomocy NFZ. Prywatne placówki wychodzą jednak naprzeciw oczekiwaniom osób chorych i proponują płatności za szpitalne leczenie w ratach. Możliwość skorzystania z takiego udogodnienia pojawia się coraz częściej.

Próbujemy wyjść naprzeciw oczekiwaniom osób chorych. Program „Zdrowie na raty” zyskuje na coraz większej popularności nie tylko ze względu na to, że płatność za zabiegi jest odłożona w czasie, ale także dzięki szerokiej ofercie, której on dotyczy – mówi Maciej Majewski, Kierownik Działu Wsparcia Sprzedaży z Prywatnej Lecznicy Certus w Poznaniu. Każdy szpital jest stworzony po to, by pomagać pacjentom i cieszymy się, jeżeli w taki sposób możemy być dla nich bardziej dostępni. – dodaje.

Obecnie, przykładowo właśnie w tej klinice, można już skorzystać z systemu ratalnego w zakresie chirurgii, chirurgii naczyniowej, ortopedii, ginekologii, urologii czy laryngologii. Ponadto zabiegi przeprowadzone w tym systemie nie są oprocentowane.

Czy to jednak sprawi, że będziemy się zbliżać powoli do końca państwowego systemu opieki medycznej? Mówi się, że sektor publiczny w tej dziedzinie to kolos na glinianych nogach, jednak zawsze będzie istniał. Nikt nie wyobraża sobie w kraju tak wielkich zmian, które przyniosłyby koniec polskiej służby zdrowia. Jednak konkurencja ze strony prywatnych placówek rośnie, także dzięki takim programom jak „Zdrowie na raty”. Pacjenci cenią sobie w niepublicznych lecznicach głównie dobre podejście do pacjenta, szeroki wachlarz usług oraz to, że nie muszą długo czekać na wizytę u specjalisty. Polacy mają bowiem coraz mniej cierpliwości do państwowej opieki medycznej i biorą sprawy we własne ręce, wyznając maksymę płacę – wymagam. Bo przecież nic nad zdrowie ani lepszego ani droższego…

czwartek, 20 listopada 2014

Różne strategie spółek działających w sektorze ochrony zdrowia

Segment prywatnej ochrony zdrowia w Polsce jest bardzo rozdrobniony i znajduje się w okresie konsolidacji. Spółki działające w sektorze stawiają na różne strategie rozwoju. 

EMC koncentruje się głównie na przejmowaniu placówek szpitalnych, ich reorganizacji i włączaniu do grupy. Spółka posiada już dziesięć szpitali i 16 przychodni. W swojej strategii stawia na kompleksowość świadczonych usług. Ważna jest zachowana ciągłość leczenia. Pacjent powinien być przyjmowany w przychodni, badany we własnych ambulatoriach a w trudniejszych przypadkach leczony w szpitalach grupy kapitałowej. W swoich zamierzeniach posiadane środki zamierzają przeznaczać głównie na przejęcia istniejących placówek, głównie szpitali.

W innym kierunku postanowił rozwija się Enel-Med. W grupie posiada dwa szpitale i 18 przychodni. W swojej strategii zamierza skoncentrować się głównie na usługach komercyjnych dla pacjentów. Ze sprzedaży latem sieci diagnostycznej Spółka pozyskała 52,5 mln zł, które zamierza zainwestować w wysokospecjalistyczne przychodnie, głównie proponujące usługi w zakresie medycyny sportowej, estetycznej, okulistyki, czy stomatologii. Dużą szansę również dostrzegają w rozwijaniu działalności w obszarze długoterminowej opieki nad osobami starszymi. W planach jest również onkologia.

Scanmed Multimedis posiadający trzy szpitale i 27 przychodni zakłada dalszy rozwój przez przejęcia obiektów szpitalnych uzupełnionych opieką ambulatoryjną. W tym roku Spółka przejęła dwa prywatne szpitale: jeden wraz z przychodnią na Górnym Śląsku oraz Gastromed w Lublinie.

Sektor prywatnej ochrony służby zdrowia to bardzo interesująca branża, wymagająca dużych i długotrwałych inwestycji. Wyniki spółek są również bardzo mocno uzależnione od podpisanych kontraktów z NFZ. 

Budowanie skali biznesu wymaga dużych środków oraz czasu. W krótszym terminie na zachowanie kursów akcji na giełdzie wpływają jednak kwartalne wyniki finansowe, które często obciążone są dużymi kosztami prowadzonych inwestycji.


W otoczeniu sektora prywatnej służby zdrowia na warszawskiej giełdzie notowane są również inne interesujące spółki będące dostawcami specjalistycznych produktów dla sektora.

Medicalgorithmics czy Synektik są przykładem takich spółek.


Medicalagoritmics – spółka technologiczna, sprzedająca systemy do zdalnego monitorowania pracy serca. Spółka w nowo wybudowanym zakładzie produkuje urządzenie PocketECGIII (trzecia generacja urządzenia), który sprzedawany jest już w wielu krajach - USA, w kilku krajach Europy (Hiszpania, W. Brytania), Indiach, Australii i pracuje nad następnymi kontraktami w różnych częściach świata. Spółka na sprzedaży osiąga bardzo wysokie rentowności.

Synektik – lider na komercyjnym rynku radiofarmaceutyków w Polsce. Wprowadzenie przez Ministerstwo Zdrowia pakietu onkologicznego powinno pozytywnie wpłynąć również na rynek radiofarmaceutyków. Należy spodziewać się w 2015 roku wzrostu liczby badań wykonywanych w pracowniach PET i w związku z tym wzrostu ilości zużywanych radiofarmaceutyków, co powinno przełożyć się na wzrost sprzedaży. Spółka wspólnie z izraelską firmą Hadasit Medical Research & Development prowadzi również badania nad nowym znacznikiem kardiologicznym, co stwarza szanse na dodatkowe przychody dla Spółki w kolejnych latach. Obecnie trwają badania przedkliniczne. 19 października 2014 roku Spółka zawarła z firmą IASON GmbH z siedzibą w Graz, Austria umowę nabycia praw własności do 4 produktów radiofarmaceutycznych: EFDEGE®, IASOflu®, IASOdopa® i IASOcholine® za 2.770.000 euro. 



Departament Zarządzania Portfelami 

Dom Maklerski Secus Asset Management S.A.

środa, 5 listopada 2014

GUS: ile Polacy wydali na ochronę zdrowia w 2013 r.?

Ile przeciętna polska rodzina wydała w zeszłym roku na „bezpłatną” ochronę zdrowia? Ile kosztowały leki, a ile pobyt w szpitalu? Czy wydatki na leki refundowane były dużym obciążeniem dla przeciętnej rodziny? Mamy wyniki badania GUS.

GUS przeprowadził badanie dotyczące szerokiej problematyki zrealizowanego przez gospodarstwa domowe popytu na usługi opieki zdrowotnej w 2013 r. Jak przedstawiały się wydatki przeciętnej polskiej rodziny?

W całej populacji gospodarstw domowych (włącznie z gospodarstwami, które nie ponosiły żadnych wydatków bezpośrednich) średnie miesięczne wydatki na ochronę zdrowia na osobę wyniosły w 2013 roku 58,21 zł.

Ponad połowa gospodarstw nie ponosiła bezpośrednich wydatków na ochronę zdrowia innych niż na leki.

Przeciętne miesięczne wydatki na osobę we wszystkich wyróżnionych kategoriach gospodarstw domowych łącznie na leki i artykuły medyczne (np. okulary korekcyjne, soczewki kontaktowe, protezy) wyniosły 36,0 zł. Natomiast wydatki na medyczne dobra trwałego użytku wyniosły 3,43 zł na osobę w 2013 r. W grupach gospodarstw ponoszących wydatki na te cele, kształtowały się one odpowiednio na poziomie 36,3 zł oraz 14,73 zł na osobę miesięcznie.

Dla 55,1% gospodarstw kupujących leki przepisane na receptę lub zalecone przez lekarza zakup leków i artykułów medycznych był dużym obciążeniem. Średnie miesięczne wydatki gospodarstw domowych na ambulatoryjną opiekę zdrowotną przypadające na osobę wynosiły 16,65 zł we wszystkich gospodarstwach. Natomiast w gospodarstwach korzystających z poszczególnych rodzajów usług ambulatoryjnych i ponoszących za nie opłaty wysokość średnich miesięcznych wydatków na osobę była zróżnicowana, np. za usługi POZ – 27,54 zł, usługi specjalistyczne – 34,22 zł, leczenie stomatologiczne zachowawcze – 53,46 zł, rehabilitację ambulatoryjną – 47,83 zł, rehabilitację w domu pacjenta – 96,81 zł.

Średnie miesięczne wydatki gospodarstw domowych związane z pobytem w szpitalu lub w innym zakładzie stacjonarnej opieki zdrowotnej wyniosły 1,30 zł na osobę. Tak niska ich wartość wynika przede wszystkim z faktu, że są to wydatki uogólnione na członków wszystkich gospodarstw domowych, niezależnie od tego, czy członkowie tych gospodarstw korzystali z usług w szpitalu lub innym zakładzie stacjonarnej opieki zdrowotnej, czy z nich nie korzystali. Należy tutaj przypomnieć, że w badanej populacji 79% gospodarstw nie ponosiło żadnych wydatków bezpośrednich na ten cel.

Źródło: GUS

środa, 29 października 2014

Perspektywy rozwoju polskiego rynku opieki nad osobami starszymi

Rynek opieki nad osobami starszymi w Polsce stoi obecnie u progu dynamicznego rozwoju, co potwierdza perspektywa wejścia renomowanych podmiotów zagranicznych. Głównym czynnikiem wzrostu jest zmieniająca się struktura demograficzna. Poza procesami natury demograficznej ekspansja będzie wynikać ze zmieniających się uwarunkowań społeczno-kulturowych, wskutek których Polacy upodabniają się do społeczeństw Europy Zachodniej. 


Do kluczowych czynników warunkujących wysoką atrakcyjność branży można zaliczyć:
  • Starzenie się społeczeństwa polskiego;
  • Wydłużenie długości życia ludności;
  • Upodabnianie się Polaków do większości krajów Europy Zachodniej;
  • Wzrost zamożności społeczeństwa i siły nabywczej;
  • Duży odsetek ludzi starszych nie otrzymujących wystarczającej opieki, pomimo zgłaszanego popytu;
  • Długi czas oczekiwania na miejsce w domu opieki społecznej (w odniesieniu do wszystkich domów opieki społecznej, zarówno prywatnych, jak i publicznych);
  • Skrajnie niski wskaźnik wolnych miejsc w istniejących placówkach;
  • Zasady kontraktowania świadczeń zdrowotnych z Narodowym Funduszem Zdrowia;
  • Rosnące zainteresowanie ze strony inwestorów.
Od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku można obserwować postępujący proces starzenia się społeczeństwa polskiego, wyrażający się głównie we wzroście liczby osób w wieku poprodukcyjnym i spadku liczby ludności w wieku przedprodukcyjnym. Tym samym Polska wpisuje się w szeroki trend demograficzny, charakterystyczny dla większości krajów Starego Kontynentu. Liczba ludności w wieku 60 lat i powyżej w latach 2012-2035 będzie w Polsce znacząco wzrastać, pomimo, że wielkość populacji zmniejszy się w tym okresie o ponad 2 miliony osób. 

Średnia długość życia w Polsce będzie systematycznie wzrastać i zwiększy się z 81,1 lat w 2012 roku do 81,9 lat w 2017 roku w odniesieniu do kobiet (zmiana na poziomie ok. 10 miesięcy życia). Długość życia mężczyzn wzrośnie jeszcze bardziej, gdyż o ponad 1 rok i 2 miesiące z 72,6 lat w 2012 roku do 73,8 lat w 2017 roku. Zakładając, że większość pensjonariuszy placówek opiekuńczych jest w złym stanie zdrowia, sama zmiana długości życia nie powinna mieć wpływu na wzrost popytu na usługi opieki nad osobami starszymi, gdyż wraz z prognozowanym wydłużeniem okresu życia, rośnie również oczekiwana długość życia w zdrowiu, skutkiem czego średnia długość życia w złym stanie zdrowia powinna kształtować się na niezmienionym poziomie.

Polska coraz bardziej upodabnia się do większości krajów Europy Zachodniej. Pomimo nadal panującego modelu polegającego na zapewnieniu osobom starszym opieki przez rodzinę, zauważa się postępującą instytucjonalizację prywatnych usług skierowanych do osób starszych. W roku 2011 na 100 tys. obywateli Polski przypadało 5,5 placówek opieki długoterminowej, wskaźnik ten wzrastał na przestrzeni ostatnich lat, aczkolwiek nadal jest dalece niższy niż np. w Niemczech, które mogą stanowić swoisty odnośnik dla prognozowania przyszłej sytuacji rynkowej w Polsce. Charakter opieki często uzależniony jest od kultury i tradycji danego kraju. Państwem przodującym w instytucjonalizacji opieki nad osobami starszymi jest Holandia, gdzie większość ludzi w wieku podeszłym swój ostatni okres życia spędza w różnego typu placówkach opiekuńczych.

Polacy wraz z rosnącym stopniem zamożności upodabniają się do społeczeństw zachodnich, w których duża część emerytów przenosi się na starość do profesjonalnych ośrodków dla seniorów. W Polsce można zaobserwować zmieniający się model społeczny, w którym tradycyjna wielopokoleniowa rodzina jest coraz rzadziej spotykana. Zjawisko to występuje szczególnie powszechnie w dużych miastach. Młodsze pokolenie, poświęcające na pracę i karierę więcej czasu niż ich przodkowie, coraz chętniej dopłaca do emerytur rodziców, by zapewnić im dobrą opiekę. Z kolei osoby urodzone w czasie wyżu z lat 50‑tych ubiegłego wieku, nie chcą być zdani jedynie na opiekę swoich dzieci. Kolejny aspekt społeczno-demograficzny istotny dla rynku, wiąże się z setkami tysięcy, głównie młodych Polaków, którzy w ostatnich latach wyemigrowali do Europy Zachodniej i nie są w stanie zajmować się swoimi rodzicami. Relatywnie wysokie dochody polskich emigrantów pozwalają im na finansowe wsparcie rodziców zapewniające godną opiekę na starość.

Warto również zwrócić uwagę na bardzo duży odsetek Polaków, którzy nie byli otoczeni opieką, pomimo zgłaszanego popytu na tego typu usługi. Zgodnie z publikacją „Sytuacja rodzinna i potrzeby opiekuńcze ludzi starych w Polsce” wydaną przez Biuro Analiz Sejmowych na podstawie danych GUS, w grupie wiekowej 70–79 lat znajdowało się ponad 766 tys. osób o ograniczonej samodzielności, spośród których 361 tys. nie korzystało z jakiejkolwiek zorganizowanej formy opieki. Wśród tych, którzy nie otrzymali pomocy deklarację o chęci ewentualnego skorzystania złożyło 132 tys. osób. Z kolei w grupie wieku 80 lat i więcej ograniczenia w samoobsłudze deklarowało 591,5 tys. osób, a 225 tys. spośród nich nie korzystało z pomocy. Osób nieotrzymujących pomocy, pomimo zainteresowania było 97,7 tys. osób.

Potwierdzeniem większego zapotrzebowania na prywatne usługi opieki jest długi czas oczekiwania na wolne miejsce. W latach 2005-2011 zorganizowanie pobytu w domach pomocy społecznej było bardzo utrudnione właśnie ze względu na niewystarczającą liczbę ośrodków. Sytuacja ta nie zmieniła się w istotny sposób po dziś dzień, dlatego na miejsce w domu pomocy społecznej czeka się zwykle od 3 miesięcy do nawet 3 lat. Odpowiedzią legislacyjną na zapotrzebowanie społeczne na opiekę nad osobami starszymi są rodzinne domy pomocy stanowiące formę usług opiekuńczych i bytowych świadczonych całodobowo dla nie mniej niż trzech i nie więcej niż ośmiu osób wymagających wsparcia z powodu podeszłego wieku.

Wskaźnik wolnych miejsc w domach pomocy społecznej był w latach 2005-2011 skrajnie niski, co zdecydowanie bardziej świadczy o naturalnych wakatach związanych ze zwalnianiem się miejsc i zastępowaniem ich przez nowych pensjonariuszy, niż o jakiejkolwiek nadpodaży na świadczenia udzielane przez te placówki. Dnia 31 grudnia 2010 roku liczba mieszkańców, którzy byli zarejestrowani w domach pomocy społecznej przekroczyła nawet oficjalnie dostępną liczbę miejsc. Wskaźnik zajętości w placówkach zapewniających całodobową opiekę niepełnosprawnym, przewlekle chorym i osobom w podeszłym wieku był stosunkowo wysoki i znajdował się w przedziale od 84,8% do 94,7%, co stanowiło niewiele niższy pułap niż w domach pomocy społecznej, gdzie kształtował się on na poziomie od 97,1% do 101,8%. Ponadto w latach 2005-2008, wskaźnik ten nieustannie wzrastał, co może świadczyć o coraz większym zaufaniu Polaków do prywatnych domów opieki, a także o dynamice tego rynku.

Dla rozwoju prywatnej służby zdrowia duże znaczenie ma możliwość finansowania świadczeń zdrowotnych ze środków publicznych. Podpisanie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia jest gwarantem pewnego pułapu przychodów i pewnej liczby pacjentów. Sposoby kontraktowania usług świadczeń zdrowotnych są ujęte w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej. Ustawa zawiera zasadę równego traktowania świadczeniodawców, co oznacza, że nie ma znaczenia, czy jednostka jest zakładem publicznym czy prywatnym. Ograniczenia w zawarciu kontraktu mogą dotyczyć wyłącznie kwalifikacji zawodowych personelu lub technicznego wyposażenia jednostki, które są niezbędne do udzielania określonych świadczeń. Świadczeniodawca zgodnie z ustawą może być wybrany do zawarcia umowy o świadczenia w formie konkursu lub rokowań. Zatem Narodowy Fundusz Zdrowia poniekąd wpływa na sytuację konkurencyjną podmiotów istniejących na rynku. Część ośrodków nie napotyka bowiem problemów z zawarciem odpowiedniego kontraktu z NFZ, ale niektórzy mają z tym długotrwałe trudności. Taka sytuacja miała np. miejsce w przypadku jednego z lepiej wyposażonych prywatnych domów opieki w Polsce – „Concordia Salus” pod Grójcem, w którym większość z oferowanych 200 miejsc miała być przeznaczona pod zakład opiekuńczo-leczniczy, oddział rehabilitacyjny i hospicjum. Podmiot natomiast nie podpisał umowy z NFZ.

Rynek opieki nad osobami starszymi z uwagi na ogromne oczekiwania wzrostu, z powodzeniem przyciąga zainteresowanie wielu renomowanych inwestorów zagranicznych, którzy z powodzeniem prowadzą szeroką działalność związaną z opieką nad seniorami w krajach Europy Zachodniej. Szansę na wejście do potencjalnie atrakcyjnej branży dostrzega również coraz więcej krajowych przedsiębiorców. Placówki otwierane kilka lat temu osiągnęły rentowność, a zainwestowane środki zaczynają się zwracać, co sprawia, że właściciele z optymizmem patrzą w przyszłość. Do grona znaczących inwestorów zagranicznych na polskim rynku opieki nad osobami starszymi można zaliczyć: Anderson Holding, White Stork Capital, Luxmed oraz Ratikon. Polscy inwestorzy działający na większą skalę nie są liczni, a prowadzone przez nich domy opieki zwykle nie przekraczają dwóch lub trzech placówek.

Przedstawiona analiza w sposób syntetyczny przedstawia uwarunkowania mikro i makroekonomiczne związane z perspektywami rozwoju polskiej opieki medycznej nad osobami starszymi. Istotnym czynnikiem rozwoju jest nie tylko przyszła sytuacja demograficzna, ale również niski wskaźnik nasycenia rynku mierzony, jako liczba danego typu placówek opieki na liczbę mieszkańców danego obszaru. Pod tym względem Polska relatywnie mocno odbiega od krajów Europy Zachodniej. Uwarunkowania społeczno-kulturowe także przemawiają za wzrostem popytu na dane usługi, gdyż tradycyjny model rodziny, w którym to dzieci i wnuki opiekują się seniorami oddaje pola na rzecz zinstytucjonalizowanego modelu opieki. Przeprowadzona analiza pozwala na sformułowanie istotnych oczekiwań co do możliwości rozwoju szeroko rozumianego rynku opieki nad osobami starszymi w najbliższej przyszłości.

Źródło: CTM Advisory

poniedziałek, 27 października 2014

Nowe inwestycje Medicover

W październiku br., Grupa Medicover sfinalizowała transakcję zakupu gruntu na warszawskim Wilanowie. Teren o powierzchni ponad 2,5h zlokalizowany jest w obrębie Al. Rzeczypospolitej, w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego Szpitala Medicover.

Jednocześnie Spółka w toku transakcji uzyskała pozwolenie na budowę, dzięki której możliwe będzie powiększenie bazy łóżkowej szpitala. Jest to kolejna inwestycja właścicieli Medicover, będąca częścią długofalowej strategii rozwoju na rynku usług medycznych w Polsce.

"Około 6-ciu lat temu zakończyliśmy pierwszy etap naszych działań, oddając w ręce pacjentów Szpital o powierzchni 16 tys. m². Zakup gruntu pozwala nam na rozbudowę Szpitala oraz umożliwia inwestowanie w pozostałe obszary usług zdrowotnych” - mówi Marcin Łukasiewicz, Dyrektor Inwestycji i Rozwoju Medicover. „Jesteśmy przekonani, że dzięki doskonałej lokalizacji, w pobliżuPołudniowej Obwodnicy Warszawy, nasza oferta będzie dostępna dla jeszcze większej liczby osób” - dodaje Marcin Łukasiewicz.

Szpital Medicover

Otwarcie Szpitala Medicover, inwestycja o wartości 40 mln euro, jest ukoronowaniem działalności firmy Medicover w Polsce. Położony na warszawskim Wilanowie szpital zajmuje powierzchnię 16 tys. m². Szpital wyposażony jest w najnowsze rozwiązania charakterystyczne dla nowoczesnych placówek medycznych. Klimatyzacja, nawiewy laminarne na salach operacyjnych, odrębne ścieżki komunikacyjne dla pacjentów i osób odwiedzających, oddzielne korytarze i windy dla pacjentów bezpośrednio po operacjach, wszystko to gwarantuje maksymalną sterylność i higienę naszego szpitala.

W Szpitalu Medicover znajduje się 7 klinik oraz dwa specjalistyczne centra: Centrum Diagnostyczne i Centrum Konsultacyjne, a także restauracja, apteka i kiosk. Od roku akademickiego 2011/2012 wspólnie z Akademią Wychowania Fizycznego w Warszawie prowadzimy w trybie dziennym oraz tzw. pomostowym nowatorskie studia pielęgniarskie pod nazwą „Pielęgniarstwo AWF-Medicover. Europejski standard zawodu”. Od 2011 roku Szpital Medicoverwspółpracuje z Narodowym Funduszem Zdrowia. W ramach umowy z Funduszem, zapewniamy pewne usługi szpitalne dla pacjentów objętychpublicznym ubezpieczeniem zdrowotnym. Od roku akademickiego 2011/2012wraz z Józefa Piłsudskiego Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie,Szpital Medicover były za pełnym i licencjackich studiów pielęgniarskich"Pielęgniarstwo AWF - Medicover. Standardy europejskie zawodu”.

Medicover w Polsce

Grupa Medicover jest międzynarodową firmą medyczną oferującą pełny zakres opieki medycznej. W Polsce opiekuje się ponad 5 tys. firm i ponad 500 tys. pacjentów. Posiada 30 szerokoprofilowych Centrów Medicover w największych miastach Polski: w Białymstoku, Bielsku-Białej, Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Gliwicach, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu. Współpracuje z ponad tysiącem placówek medycznych w całej Polsce. O zdrowie pacjentów toszczy się ponad 1400 lekarzy i 300 pielęgniarek i personelu pomocniczego w placówkach własnych oraz przeszło 9 tys. lekarzy współpracujących. Medicover zbiera doświadczenia i poszerza zakres działalności już od przeszło 16 lat. Ukoronowaniem dotychczasowego rozwoju firmy w Polsce było otwarcie w 2010 roku pierwszego, pełnoprofilowego Szpitala Medicover w warszawskim Wilanowie. Jako jedyna prywatna firma medyczna w Polsce, Medicover zapewnia swoim pacjentom pełną opiekę medyczną obejmującą usługi ambulatoryjne, diagnostykę laboratoryjną i obrazową, aż po opiekę szpitalną. Usługi dostępne w formie abonamentów i ubezpieczeń medycznych kierowane są zarówno dofirm, jak i klientów indywidualnych. Grupa Medicover rozwija swoją działalność nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach Europy. Jest obecna w Czechach, na Węgrzech i Słowacji oraz w Rumunii. Medicover jako lider prywatnej opieki medycznej w Europie Środkowo-Wschodniej, wytycza nowe standardy jakości na rynku. Więcej informacji na stronie www.medicover.pl

środa, 15 października 2014

Hiszpania: Ebola zaraziła giełdę

Wykrycie w Madrycie pierwszej osoby na świecie zarażonej wirusem Ebola poza Afryką ma zły wpływ na sektor turystyczny i tamtejszą giełdę. Na wartości straciły akcje sieci hoteli i linii lotniczych, bo inwestorzy obawiają się, że atrakcyjność Hiszpanii spadnie. 

Chorą na gorączkę krwotoczną jest 44-letnia pielęgniarka, która opiekowała się przewiezionym z Afryki misjonarzem. 

We wrześniu sektor turystyczny świętował wzrost liczby osób odwiedzających Hiszpanię. Teraz firmy obawiają się, że informacja o wirusie Ebola odstraszy przyjeżdżających. 

Na wieść o zarażeniu najszybciej zareagowała giełda. Od rana akcje linii lotniczych spadły od 4 do prawie 6 procent. Akcje sieci hoteli straciły na wartości ponad 4,5 procent. 

Być może inwestorów uspokoi fakt, że chora pielęgniarka jest w stabilnym stanie. A wirusa nie wykryto u jej koleżanki z pracy, która miała wysoką temperaturę. 

Kwarantannie jest wciąż poddany mąż zarażonej kobiety. Ze szpitalnego łóżka zaapelował do społeczeństwa o pomoc w ratowaniu psa. Władze Madrytu chcą go uśpić w obawie, że może być zarażony. "Dlaczego nie poddać go kwarantannie tak jak mnie? A może i mnie chcą uśpić?" - pyta na portalach społecznościowych mężczyzna. 

IAR

Ministerstwo Zdrowia ma wizję

Podzielamy niedosyt, jaki mamy z powodu skromnego przedstawienia w swoim expose przez premier Ewę Kopacz bardzo ważnych zagadnień zdrowia Polaków. 

Zgadzając się w pełni z kilkoma zaprezentowanymi działaniami do wykonania w najbliższym czasie, zabrakło w nim przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia i zatwierdzonej przez poprzedni rząd we wrześniu tego roku wizji rozwoju systemu ochrony zdrowia do 2020 roku.

Wizja ta brzmi: „Zorientowany na dłuższe życie w zdrowiu, potrzeby obecnego i przyszłego pacjenta oraz dostosowany do trendów demograficznych i epidemiologicznych system ochrony zdrowia oparty na właściwych ilościowo i jakościowo: zasobach, procesach i wartościach efektywnie zarządzanych i prawidłowo alokowanych”.

By tę wizję urzeczywistnić Ministerstwo Zdrowia zakłada w swoim dokumencie „Policy paper dla ochrony zdrowia na lata 2014-2020”, miedzy innymi: „zmiany w sposobie finasowania opieki zdrowotnej oraz rozwiniętej i racjonalnie rozmieszczonej struktury służby zdrowia, jak również opracowanie nowego modelu finasowania, uwzględniającego dopływ środków prywatnych”, w tym wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, jako alternatywnych, obok umów z NFZ , źródeł finansowania świadczeń zdrowotnych. 

Ministerstwo Zdrowia, zgodnie z tą wizją, przewiduje też zwiększenie nakładów publicznych w ochronie zdrowia do 6,1% PKB w 2020 roku, czyli do 120,2 mld zł.

To wyczerpujące opracowanie stanowi, naszym zdaniem, dobry punkt wyjścia do rozpoczęcia środowiskowej dyskusji o konkretnych działaniach resortu zdrowia we współpracy z resortem finansów oraz pracy i polityki społecznej, mających na celu realizację tej słusznej i trudno podważalnej wizji systemu ochrony zdrowia do 2020 roku.

Business Centre Club

Grupa Azoty nawiązuje współpracę ze szpitalami

17 września 2014r. w Tarnowie podpisana została umowa między spółkami wchodzącymi w skład Grupy Azoty a trzema specjalistycznymi szpitalami z Krakowa, Tarnowa oraz Łęcznej. 

Dzięki tej współpracy możliwe będzie polepszenie standardów leczenia i rehabilitacji pacjentów z oparzeniami we wspomnianych szpitalach, zaś pracownicy Grupy Azoty zyskają dostęp do najnowocześniejszych technik leczenia oparzeń.

W ramach działalności produkcyjnej pracownicy Grupy Azoty mają częsty kontakt z surowcami chemicznymi jak benzen, amoniak czy np. kwas siarkowy. W skomplikowanych procesach chemicznych, przy wykorzystaniu odpowiedniej temperatury i ciśnienia z surowców tych powstają specjalistyczne produkty jak poliamidy czy nawozy wieloskładnikowe. Praca ta, pomimo stosowania najwyższych standardówbezpieczeństwa podwyższa powstanie wypadków losowych, w szczególności polegających na różnego rodzaju oparzeniach.

Współpraca między Grupą Azoty a szpitalami ma na celu zapewnienie natychmiastowej pomocy medycznej dla naszych pracowników w sytuacji, kiedy dochodzi do wypadku. Zgodnie z realizowaną przez nas strategią zrównoważonego rozwoju, w jak najlepszy sposób chcemy zadbać o bezpieczeństwo pracowników na miejscu pracy. Dlatego prócz wdrażania najwyższych standardów bezpieczeństwa i higieny pracy zabiegamy o zapewnienie najwyższej jakości pomocy medycznej pracownikom poprzez współpracę z ze specjalistycznymi ośrodkami ochrony zdrowia - powiedział Paweł Jarczewski, Prezes Zarządu Grupy Azoty.

Projekt obejmuje trzy obszary: kompleksowe szkolenia, zapewnienie wysokiej klasy sprzętu medycznego oraz program badań naukowych, badawczych i rozwojowych. W szpitalach przeprowadzone będą szkolenia i programy badawcze oraz system wymiany doświadczeń z innymi jednostkami opieki zdrowotnej w Polsce i za granicą w zakresie leczenia oparzeń i rehabilitacji. Takie systemowe podejście do medycyny ratunkowej zagwarantuje, że wykwalifikowani specjaliści, przy użyciu narzędzi medycznych nowej generacji będą w stanie skutecznie leczyć i rehabilitować pacjentów, w tym pracowników Grupy Azoty, którzy ulegli wypadkom w miejscu pracy.

Do tej pory Grupa Azoty współpracowała już z wymienionymi szpitalami, jednak podpisana właśnie umowa znacznie poszerza zakres tej współpracy, wprowadzając kompleksowe, programowe ujęcie. To nowatorskie podejście zapewnia najwyższą możliwa specjalistyczną opiekę medyczną naszym pracownikom – dodał Paweł Jarczewski.

Uroczyste podpisanie umowy o współpracy pomiędzy Grupą Azoty SA, Grupą Azoty Puławy, Grupą Azoty Police, Grupą Azoty Kędzierzyn, Grupą Azoty Siarkopol a Szpitalem Wojewódzkim im. św. Łukasza SPZOZ w Tarnowie, Szpitalem Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie sp. z o.o. oraz Samodzielnym Publicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej w Łęcznej miało miejsce 17 września 2014 r. w Tarnowie. Uczestniczyli w nim czołowi przedstawiciele Grupy Azoty SA oraz wspomnianych placówek medycznych. 

Współpraca Grupy Azoty ze szpitalami gwarantuje korzyści wszystkim sygnatariuszom. Dzięki podpisanej umowie wspólnie podniesiemy jakość realizacji procedur leczenia oparzeń i rehabilitacji pourazowej, z których skorzystająmiędzy innymi nasi pracownicy – podsumował Artur Kopeć, członek zarządu Grupy Azoty.

Grupa Azoty SA

Polska jednym z głównych kierunków turystyki medycznej

Jak wynika z danych szacunkowych, za granicą pracuje ponad 2 mln Polaków. Najwięcej z nich przebywa w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Mimo, iż żyją poza granicami Polski, wielu z nich nadal korzysta z prywatnych usług medycznych w rodzinnym kraju. Rośnie również systematycznie liczba cudzoziemców, dla których Polska jest preferowanym kierunkiem turystyki medycznej.

Sektor prywatnej opieki medycznej jest jednym z najszybciej rozwijających się rynków w Unii Europejskiej. Polska z dobrą kadrą specjalistów i często z dużo niższymi stawkami na zabiegi i operacje niż w pozostałych krajach UE oraz USA jest atrakcyjnym kierunkiem turystyki medycznej. Cudzoziemcy przyjeżdżają do Polski przede wszystkim na zabiegi stomatologiczne, chirurgii plastycznej, kardiochirurgii i chirurgii oka. Również Polacy pracujący za granicą, głównie w krajach Europy Zachodniej, realizują chętnie odpłatne zabiegi medyczne w Polsce.

Jak wynika z danych Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok, jednym z celów turystyki medycznej i powodów przyjazdu do Polski naszych rodaków są zabiegi laserowej korekcji wzroku, które pozwalają skutecznie uwolnić się od okularów i soczewek kontaktowych. Polegają one na modelowaniu rogówki oka za pomocą wiązki lasera, co prowadzi do jej spłaszczenia lub uwypuklenia, a w konsekwencji do zmiany mocy optycznej oka. Jest to nowoczesna i bardzo precyzyjna metoda mikrochirurgii oka korygująca krótkowzroczność, nadwzroczność i astygmatyzm. Możliwość zrezygnowania na zawsze z okularów i soczewek w nadziei na lepszy komfort życia to główny powód, dla którego coraz więcej osób decyduje się na laserową korekcję wzroku.

„Ważnym czynnikiem dla wielu naszych pacjentów jest na pewno cena zabiegu laserowej korekcji wzroku, która w Polsce w porównaniu do krajów Europy Zachodniej jest niższa często aż o 50%, a czasami nawet 70 - 80%. Możliwość realizacji zabiegu przez doświadczonego specjalistę, z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu w dużo niższej cenie, nawet po odliczeniu kosztów podróży jest kusząca”. – komentuje przedstawiciel Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok, placówki która od 11 lat realizuje zabiegi laserowej korekcji wzroku w Polsce.

Dla porównania cena realizacji zabiegu laserowej korekcji wzroku w Anglii to koszt na poziomie 5000 - 10 000 zł za oko, a w Niemczech na poziomie 4000 – 10 000 zł za oko w zależności od wybranej kliniki. W Polsce jest to poziom 2000- 4000 zł za oko. Systematycznie wrasta, więc liczba zabiegów realizowanych w polskich klinikach. Co ważne, specjaliści wykonujący zabiegi laserowej korekcji wzroku w Polsce często posiadają wiedzę zdobytą w najlepszych zagranicznych ośrodkach, a sprzęt stanowiący wyposażenie polskich klinik nie ustępuje w niczym renomowanych placówkom na Zachodzie.

„W naszym ośrodku zrealizowaliśmy już ponad 10 tys. zabiegów laserowej korekcji wzroku z zastosowaniem różnych metod. Co roku zwiększa się liczba pacjentów, którzy przyjeżdżają do nas na laserową korekcję wzroku z zagranicy. Krótki czas oczekiwania oraz kompleksowa opieka i jakość usług w dużo niższej cenie niż w Europie Zachodniej powoduje, iż systematycznie rośnie liczba zabiegów realizowanych u nas przez osoby mieszkające poza granicami kraju” – mówi przedstawiciel Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok.

Według danych Izby Gospodarczej Turystyki Medycznej każdego roku Polskę odwiedza średnio ok. 300 tys. cudzoziemców zainteresowanych leczeniem. Liczba ta może wzrastać o 10-15% rocznie, co oznacza, iż polska turystyka medyczna ma duży potencjał. Zagranicznych pacjentów przyciąga do Polski oprócz atrakcyjnych cen zabiegów również jakość obsługi w nowoczesnych, dobrze wyposażonych klinikach oraz doskonale wykształcony personel.

Nowy Wzrok
Centrum Okulistyczne

Centrum Onkologii przeciwne lokalizacji Szpitala Południowego

Przewodniczący wszystkich liczących się onkologicznych towarzystw naukowych, także kierownicy klinik i zakładów Centrum Onkologii-Instytutu w Warszawie oraz Instytutu Hematologii i Transfuzjologii napisali do premier Ewy Kopacz list otwarty, w którym proszą o zmianę decyzji władz miasta dotyczącej lokalizacji i budowy Szpitala Południowego.

Jak napisali w liście, proszą o wstrzymanie decyzji Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, gdyż została ona podjęta „bez jakiejkolwiek konsultacji z przedstawicielami zainteresowanych środowisk medycznych”.

W liście czytamy też m.in. „Pragniemy podkreślić, że nie negujemy potrzeby budowy szpitala dla południowych dzielnic Warszawy, jednak zmuszeni jesteśmy zakwestionować plany jego lokalizacji na działce u zbiegu ulic Pileckiego/Indiry Gandhi”.

Jak tłumaczą podpisani pod listem działka, o której mowa jest niezbędna by rozbudować w niedalekiej przyszłości Centrum Onkologii-Instytut oraz Instytut Hematologii i Transfuzjologii. CO-I we współpracy z IHT przygotowało plany rozbudowy przychodni specjalistycznych i chemioterapii jednodniowej, bo w tym zakresie istnieją największe potrzeby w zakresie onkologicznych świadczeń zdrowotnych. 

Według sygnatariuszy listu ewentualna budowa Szpitala Specjalistycznego spowoduje też liczne problemy organizacyjne utrudniające funkcjonowanie szpitali.

Źródło: rynekzdrowia.pl 

czwartek, 4 września 2014

Prezes Scanmed Multimedis: Wartość rynku prywatnego w roku 2014 wyniesie 37 mld zł.

Z usług działającej od ponad dziesięciu lat Grupy korzysta ponad 320 tysięcy pacjentów indywidualnych i blisko 20 tysięcy klientów korporacyjnych. Joanna Szyman, prezes zarządu Scanmed Multimedis, zapowiada dalszy rozwój: - Dzisiejsza sytuacja na rynku sprzyja przejmowaniu, integrowaniu działalności innych podmiotów medycznych. W naszym polu zainteresowania są przede wszystkim jednostki szpitalne.

Coraz częściej korzystamy z prywatnej opieki medycznej. Jesteśmy bogatsi, czy po prostu zdesperowani?
Joanna Szyman, prezes zarządu Scanmed Multimedis: Przyczyn jest co najmniej kilka, wśród nich te makroekonomiczne - im bogatszym stajemy się społeczeństwem, tym większe kwoty z naszych budżetów możemy przeznaczyć na opiekę zdrowotną. Drugi powód jest taki, że jesteśmy społeczeństwem starzejącym się, w związku z czym rosną nasze potrzeby. Poza tym zmieniają się technologie. Z pewnymi chorobami, które wcześniej nie miały szans na otrzymanie oferty leczenia, dzisiaj potrafimy sobie poradzić. To z kolei wiąże się z nową grupą odbiorców takich usług. Mamy też do czynienia z chorobami cywilizacyjnymi, zmianami w stylu życia, które generują albo nowe rodzaje schorzeń, albo większą urazowość.

W Polsce wciąż jednak dominują abonamenty finansowane w całości lub części przez pracodawców, a nie ubezpieczenia prywatne. Jak wyglądają proporcje?

W całym segmencie i abonamenty, i ubezpieczenia nadal stanowią niewielki procent. Wartość rynku prywatnego w roku 2014 wyniesie 37 mld zł. Ubezpieczenia zdrowotne to 1,2-1,5 proc. Natomiast udział abonamentów, czyli opieki opłacanej przez pracodawców, jest już znacznie większy - stanowi około 7,5-8 proc. Oba segmenty - w związku z tym, że startują z niskiej bazy - rosną bardzo dynamicznie. Jest to dwucyfrowa dynamika wzrostu i myślę, że na podobnym poziomie będzie się utrzymywała w następnych latach, z uwagi na ciągle niskie nasycenie tymi produktami.

Z prognoz wynika jednak, że dynamiczny rozwój całej prywatnej opieki medycznej wkrótce wyhamuje. Między 2016 a 2018 rokiem rynek ma się nasycić.

Jeżeli popatrzymy na te argumenty, które przedstawiłam chwilę wcześniej - czyli jakie czynniki oddziałują na wzrost zapotrzebowania na usługi zdrowotne - to nie byłabym aż tak sceptyczna. Pamiętajmy, że cały czas czekamy również na zmiany w ustawodawstwie. Dałyby one impuls do rozwoju produktów w postaci ubezpieczeń zdrowotnych, bądź uruchomiły nowe możliwości czy strumienie finansowania, jak choćby możliwość korzystania z funduszu świadczeń socjalnych jako źródła, które może finansować opiekę zdrowotną. To mogą być katalizatory dodatkowego popytu na tego typu produkty.

Na razie spokojnie odnosiłabym się do założenia, że w związku z dynamicznym wzrostem kiedyś musi nastąpić nasycenie. Nadal jest to bardzo, bardzo mały fragment całego rynku, którego wartość wynosi w sumie ponad 100 mld zł. Patrząc na kwoty, które dzisiaj wydawane są w segmencie sprzedaży korporacyjnej czy ubezpieczeniowej, trzeba przyznać, że są one nieznaczne.

Ile procent rynku stanowią obecnie szpitale prywatne?

Szpitale prywatne czasem zaczynają się od dwóch łóżek, a kończą na ponad 200. W Polsce jest ponad tysiąc szpitali. Myślę, że około 200 z nich to placówki prywatne.

Na rynku wciąż jest miejsce dla nowych graczy?

W miarę jak rynek będzie rósł, będzie też rosło zainteresowanie nim, więc nowi gracze na pewno się pojawią. Myślę oczywiście o ubezpieczycielach czy nowych podmiotach oferujących opiekę dla firm. Dzisiaj jednak rynek produktów ubezpieczeniowych i abonamentowych ten jest stosunkowo mały, biorąc pod uwagę jego udział w całości wydatków na opiekę medyczną. Rynek ten jednak stale rośnie w dwucyfrowym tempie.

Jak wcześniej wspomniałam, potrzebne są impulsy ze strony ustawodawcy, zachęta do bardziej masowych, bardziej powszechnych zakupów ubezpieczeń prywatnych. Nowi gracze będą się pojawiać w miarę, jak rynek będzie stawał się większy. Konkurencja zawsze pojawia się wtedy, kiedy jest o co grać, a na razie pula nie jest duża - stanowi od 4 do 5 proc. wartości całego rynku.

Polski biznes rzeczywiście dość niechętnie inwestuje w prywatną opiekę medyczną.

Wręcz przeciwnie myślę, że rynek usług medycznych jest uważnie obserwowany przez inwestorów. W ciągu ostatnich trzech lat mieliśmy dość dużo spektakularnych transakcji. Pojawiają się inwestorzy zagraniczni, inwestorzy branżowi. Rynek jest w bardzo wczesnej fazie rozwoju i w związku z tym, że jest bardzo rozdrobniony, będzie języczkiem u wagi inwestorów. Uważam wręcz, że jesteśmy na początku drogi, głębokie zmiany będziemy dopiero obserwować.

Kto chce zajmować pozycję na rynku, już widzimy. Była transakcja na grupie Lux Med dokonana przez Bupa, pojawiła się Penta, Innova i wiele innych funduszy czy strategów - w przypadku naszej grupy jest to grupa Live Healthcare, zainteresowana przede wszystkim rozwojem w segmencie usług szpitalnych. Ciekawych wydarzeń inwestycyjnych nie zabraknie.

Natomiast tym, co stanowi dzisiaj dużą wartość, oparcie, na którym świadczeniodawcy prywatni budują swoje potencjały, jest dostęp nie tylko do prywatnego finansowania świadczeń ale także do finansowania publicznego, w tym przede wszystkim do kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. One stanowią, zwłaszcza w przypadku szpitali, istotny strumień pieniędzy, o który świadczeniodawcy prywatni też konkurują.

Wspomniała Pani, że rynek jest bardzo rozdrobniony. Jak może wyglądać jego konsolidacja?

Na pewno widzimy już, jaki może mieć przebieg. Konsolidacja dość wyraźnie dotyczy już rynku opieki ambulatoryjnej, przede wszystkim w obszarze związanym z działalnością komercyjną czy z finansowaniem prywatnym.

W naszym modelu działania zakładamy zrównoważony rozwój, w tym poprzez przejęcia. Chcemy, aby w naszej ofercie znajdowały się zarówno usługi ambulatoryjne, jak i świadczenia szpitalne. Dzięki temu będziemy mogli oferować klientom opiekę kompleksową. W taki sposób, aby pacjent z podstawowego poziomu opieki zdrowotnej uzyskał ścieżkę dostępu do specjalisty i leczenia szpitalnego w ramach jednej grupy medycznej.

Model działania w takiej skali sprzyja efektywności, synergii i jest bardziej korzystny ekonomicznie zarówno dla indywidualnego podmiotu, jak również dla całego systemu. Pociąga też za sobą projakościowe zmiany, doskonali ofertę dla pacjenta, który nie musi wchodzić w rolę organizatora i na własną rękę szukając specjalistycznej opieki, ponieważ w przypadku opieki koordynowanej jest ten proces jest po prostu zorganizowany w kompleksowy sposób. 

Czy współpraca prywatnych placówek z Narodowym Funduszem Zdrowia nadal jest problemem?

Mamy do czynienia z dość paradoksalną sytuacją. Sama Pani wspomniała, że finansowanie z NFZ-u ma ogromne znaczenie w kontekście rozwoju rynku. Z drugiej strony, wielu przedstawicieli branży wciąż uważa, że rozwój jest hamowany właśnie przez trudną współpracę z Funduszem.

Jeżeli mamy bardzo dużo niezaspokojonych potrzeb w obszarze zdrowotnym i określone finansowanie, które możemy przeznaczyć na ich zaspokojenie, a wartości te są wzajemnie do siebie radykalnie nieadekwatne, wówczas pojawiają się oczywiście różnego rodzaju problemy.
 
Gdybyśmy żyli w idealnym świecie i gdybyśmy mieli odpowiednio wysoki budżet, to zapewne i Narodowy Fundusz Zdrowia byłby w stanie sfinansować wszystkie oczekiwania swoich pacjentów. Natomiast w takim świecie nie żyjemy, dlatego musimy koncentrować się na tym, aby działać jak najbardziej efektywnie w ramach środków, którymi dysponujemy.

Czy uważam, że tych środków będzie radykalnie więcej? Nie. Budżet Narodowego Funduszu Zdrowia jest pochodną sytuacji budżetu naszego państwa, efektem kondycji, w jakiej znajduje się gospodarka. W związku z tym nie będzie się radykalnie zwiększał, choć wyzwania pozostają, a w miarę, jak będziemy jeszcze bardziej się starzeć, będą narastały.

To, co jest do wykonania, to praca nad tym, jak budżet możemy optymalnie alokować. Dlatego w ostatnim czasie pojawiło się bardzo dużo zmian w kryteriach oceny świadczeniodawców, którzy muszą wydawać środki w taki sposób, by były jak najefektywniej wykorzystywane. Stąd kryteria kompleksowości, ciągłości, jakości, za pomocą których płatnik ocenia świadczeniodawców. Stąd impuls do tego, żeby część procedur wykonywać w trybie ambulatoryjnym, ponieważ jest to tryb leczenia znacznie tańszy od szpitalnego.

Problem tkwi więc przede wszystkim w tym, że nie mamy wystarczająco dużo środków. I nie dotyczy to tylko naszego społeczeństwa, ale wszystkich dojrzałych społeczeństw. Opieka zdrowotna jest kosztowna ze względu na wysoką kapitałochłonność infrastruktury, drogie zasoby, kosztowność materiałów czy technik leczenia, których dopracowanie się wymaga długiego procesu badawczego i rejestracyjnego.

A co z często powtarzanymi zarzutami dotyczącymi nierównego traktowania przez NFZ placówek publicznych i prywatnych?

Myślę, że płatnik zrobił dużo i regulator zrobił dużo, aby uczynić kryteria oceny świadczeniodawców kryteriami transparentnymi i obiektywnymi. Są one bardzo rozbudowane, a akcent rzeczywiście kładzie się na takie elementy jak kompleksowość, jakość, doświadczenie personelu, sprzęt, akredytacje, posiadane certyfikaty - to wszystko rankinguje. Na podstawie rankingu tysiąc podmiotów składa oferty i te, które posiadają więcej punktów, oczywiście mają szansę otrzymać środki.

Inną kwestią jest to, jak często świadczeniodawcy mają szansę na to, by ze sobą konkurować, czyli jak często są ogłaszane konkursy. Proszę pamiętać o tym, że w ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z przesunięciem okresu kontraktowania - teoretycznie na ten rok - a teraz znowu jesteśmy informowani o tym, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że otwarcie systemu się nie dokona.

Rynek, nie tylko zresztą prywatnej opieki zdrowotnej, wymaga elementarnej stabilności prawa, bo ono jest punktem odniesienia, na podstawie którego planujemy też pewne działania.

Jak dużą część portfela usług Scanmed Multimedis stanowią usługi szpitalne i podstawowa opieka zdrowotna?

Jeśli chodzi o usługi szpitalne, w zeszłym roku było to 40 proc. W tym będzie znacznie więcej, dlatego że już w kwietniu nabyliśmy kolejną jednostkę i udział świadczeń szpitalnych w całości naszych przychodów będzie wzrastał. W przypadku segmentu ambulatoryjnego było to blisko 60 proc., z czego 15 proc. stanowił POZ.

W jakim stopniu są one finansowane przez NFZ, a w jakim ze środków prywatnych?

W naszym przypadku wszystko jest bardzo zrównoważone, ponieważ środki prywatne stanowią blisko 50 proc. Mamy ponad 50 proc. przychodów z Narodowego Funduszu Zdrowia w związku z tym, że dynamicznie rośniemy w segmencie usług szpitalnych. On w dużej mierze - 60-70 proc., w zależności od jednostki - jest finansowany ze środków NFZ. Udział Funduszu w naszych przychodach będzie się zwiększał.

Jaki ma być docelowy zasięg Scanmed Multimedis? Jak będzie wyglądać rozwój grupy w najbliższych latach?

Będziemy rozwijać się organicznie a także poprzez przejęcia. Dzisiejsza sytuacja na rynku sprzyja przejmowaniu, integrowaniu działalności innych podmiotów medycznych. W naszym polu zainteresowania są przede wszystkim jednostki szpitalne, ale także, aby utrzymać kompleksowość usług, jednostki ambulatoryjne - nie będziemy z tej części w żadnym stopniu rezygnować. Czyli przede wszystkim jednostki szpitalne w otoczeniu opieki ambulatoryjnej, z diagnostyką obrazową, z opieką wyjazdową, z opieką podstawową - pełna paleta usług.

Obiegowa opinia na temat szpitali prywatnych jest dość jednoznaczna - to placówki nastawione na zysk. Tymczasem podczas Kongresu Szpitali Prywatnych prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych Andrzej Sokołowski przekonywał, że szpitale prywatne to placówki innowacyjne, które mogą wspierać publiczny system. Na czym dokładnie polega to wsparcie?

Świadczeniodawcy prywatni - dobrym przykładem jest nasza grupa - pełnią bardzo istotne funkcje w systemie zabezpieczenia świadczeń ratujących życie. Nasz szpital jest jedynym na południu Krakowa, który zapewnia takie zabezpieczenie dla 250 tys. mieszkańców. Ma to ogromne znaczenie. Wszyscy pacjenci ze stanami ostrymi, ofiary wypadków, znajdują opiekę właśnie w naszym szpitalu.

Szpitale prywatne sięgają również po coraz bardziej ambitne obszary medycyny. Zajmują się kardiologią, kardiochirurgią - są to procedury dawniej zarezerwowane dla szpitali klinicznych. Nasza jednostka zajmuje się na przykład embolizacjami tętniaków mózgu. Pełnimy zabezpieczenie dla pacjentów z urazami czaszkowymi, z patologią śródczaszkową, jesteśmy elementem zabezpieczenia dla ratownictwa na terenie województwa.

Uczestniczymy również w kształceniu lekarzy. Jesteśmy jednostką akredytowaną i kształcimy anestezjologów, ortopedów i będziemy aplikować oczywiście o otwieranie kolejnych specjalizacji. W związku z tym rola świadczeniodawców prywatnych oprócz inwestowania i dawania impulsu do zmian projakościowych jest też po prostu istotna z punktu widzenia zabezpieczenia świadczeń w regionie.

Inna obiegowa opinia jest związana z tym, że szpitale prywatne stawiają tylko na korzystnie wyceniane procedury.

Myślę, że jest to niesprawiedliwa opinia. Proszę poobserwować spółki publikujące wyniki. Nie widzę na giełdzie takich, które alokują swoje zyski na cokolwiek innego niż swój rozwój. Proszę zauważyć, że wśród notowanych spółek są takie, które posiadają szpitale, i wśród tych szpitali są jednostki, które zajmują się kompleksowym spektrum usług - interną, ginekologią, chirurgią, intensywną terapią, neurochirurgią, ortopedią.

Świadczeniodawcy prywatni, którzy prowadzą szpitale, prowadzą je w pełnej funkcjonalności w zakresie, do jakiego są dedykowane. Część z nich stanowią szpitale całodobowe, pracujące w trybie ostrym. Część to szpitale, które pracują w trybie jednodniowym czy planowym, które też są potrzebne, bo ich obecność obniża koszty opieki medycznej w związku z tym, że procedury w takim trybie są oczywiście znacznie tańsze niż przy pełnej hospitalizacji.

Kilka miesięcy temu w wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej Jarosław Kaczyński zapowiedział, że jeśli PIS dojdzie do władzy, publiczne pieniądze będą dostawały tylko te szpitale, które będą działać non profit.

Powiem tak - biorąc pod uwagę taką definicję, jestem bardzo spokojna, bo większość szpitali prywatnych nic innego nie robi, tylko reinwestuje wszystko, co wypracuje.

Co Pani, jako przedsiębiorca, sądzi o takich deklaracjach polityków?

Nie jestem politykiem i nie będę odnosiła się do kwestii politycznych. Mogę tylko powiedzieć, że świadczeniodawcy, tak prywatni, jak i publiczni, działają w ramach jednego systemu prawnego i nie możemy zapominać o kryteriach równości. A jeżeli chodzi o zysk, to aby przedsiębiorstwo lecznicze było bezpieczne, musi charakteryzować się określonymi pozytywnymi parametrami finansowymi. Po to, aby utrzymywać płynność, aby gwarantować odpowiednią jakość i bezpieczeństwo oraz dostęp do nowoczesnych technologii swoim pacjentom. 
 
Popatrzmy na to, co prywatni świadczeniodawcy robią z wypracowanymi zyskami - alokują je w dalszy rozwój, w dalsze doskonalenie. Jeżeli spojrzymy również na wyniki i marże, które ta działalność generuje, to znajdziemy odpowiedź na pytanie, co jest celem dla świadczeniodawców prywatnych. To długoterminowy rozwój na rzecz dostarczania dobrej jakości, bezpiecznej usługi medycznej. W centrum naszego zainteresowania są przede wszystkim pacjenci.

Z danych Bisnode D&B Polska wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat spośród 260 badanych przez firmę szpitali 87 wykazało straty. 35 z nich stanowiły placówki prywatne. Jak prezentuje się średnia rentowność prywatnych szpitali w Polsce? Kiedy ten biznes stanie się bardziej przewidywalny, stabilny?

Przede wszystkim, to jest działalność długoterminowa i nie może być inaczej rozpatrywana. Nie możemy liczyć na spektakularne efekty w ciągu jednego, czy dwóch lat.

Działalność szpitalna wymaga dużej inwestycji w swojej początkowej fazie. Kiedy szpitale prywatne zaczynały, zaczynały od zera. Najpierw pojawiała się duża inwestycja w postaci wybudowania budynku, zakupu drogiego sprzętu, pozyskania cennych zasobów w postaci specjalistów, a następnie rozpoczynała się ciężka praca nad budowaniem przychodu.

Dla tego segmentu nie jest możliwe wygenerowanie atrakcyjnego wyniku czy atrakcyjnej rentowności w krótkim horyzoncie czasu. Na te efekty pracuje się znacznie dłużej. Niewątpliwie jednak rynek opieki medycznej jest atrakcyjny i stabilny a przy tym charakteryzuje się dużo wyższą dynamiką wzrostu niż inne branże oraz dużą odpornością na jakiekolwiek wahania koniunktury.
 



 


wtorek, 26 sierpnia 2014

Konsolidacja w sektorze ochrony zdrowia

Konsolidacja w sektorze ochrony zdrowia zatacza coraz szersze kręgi. Niebawem liczba placówek medycznych może spaść o połowę. Siły łączą podmioty prywatne, publiczne i samorządowe spółki.

Nie ma miesiąca, byśmy nie słyszeli o kilku kolejnych przykładach przejęć placówek medycznych. Procesy te będą się nasilać, a małe podmioty, które im się nie poddadzą, mogą wręcz zniknąć z rynku. W takim kierunku zmierzają zmiany w kontraktowaniu usług przez NFZ, premiujące kompleksowość opieki i śrubujące wymogi, a także plan antykolejkowy Bartosza Arłukowicza oraz wytyczne do podziału unijnych funduszy.

Procesy konsolidacji i przejęcia nasiliły się w zeszłym roku. Wyobraźnię inwestorów rozpaliła transakcja przejęcia Lux-Medu przez Bupę z końca 2012 r. Wartość umowy to ponad 400 mln euro. – W I półroczu 2013 r. doszło do ponad 20 transakcji, w których przedmiotem były podmioty świadczące usługi medyczne – podsumował Dom Maklerski Secus Asset Management. Kolejne miesiące na pewno nie były gorsze.

Kto przejmuje?

Najbardziej aktywnymi graczami pod względem przejęć były rodzime firmy medyczne (np. Grupa Lux-Med), ale także fundusze Private Equity oraz TFI. Lepsza koniunktura gospodarcza oraz rosnące, niezaspokojone potrzeby i oczekiwania zdrowotne Polaków – to czynniki powodujące, że zainteresowanych jest też coraz więcej firm zagranicznych. Poza sondowaniem rynku i składaniem ostrożnych ofert, efekty widać już w transakcjach, takich jak przejęcie kontroli nad Scanmed Multimedis przez Life Healthcare Group z RPA oraz kolejnej transakcji.

Ponadto w biznes chcą wejść polskie firmy niemające dotychczas szpitali czy przychodni, ale działające już w branży zdrowotnej. Pod koniec maja Neuca, znana z dystrybucji leków, poinformowała, że w ciągu dwóch lat chce kupić kilka placówek medycznych za łączną kwotę 30 mln zł. A Grupa PZU, sprzedająca polisy zdrowotne i ubezpieczająca szpitale, myśli o budowie sieci placówek medycznych drogą przejęć. Firmom zależy na kupieniu od razu kilku placówek, by osiągnąć efekt skali i synergię.

Czemu sprzedają?

Biorąc pod uwagę perspektywy rynku, można byłoby się dziwić czemu właściciele sprzedają przychodnie i szpitale. Powody podają dość proste: część ma już dość walki o kontrakty, kontroli itp. Część przyznaje, że skala działania firm ich przerosła i choć pokończyli podyplomowe studia, ich coraz większe i z pozoru dochodowe biznesy zbyt się rozrosły i w skrajnych przypadkach zaczynają generować straty nawet w dobrze wycenianych przez NFZ dziedzinach. Niektórzy po prostu uważają, że to dobry moment, by się „scashować”.

– Większość prywatnych podmiotów medycznych zakładali przedsiębiorczy lekarze. Czują się bezsilni wobec zmian przepisów, wymagań, kontraktowania krótkookresowego i coraz częściej chcą się pozbyć się kłopotów albo sprzedając firmę albo oddając w zarządzanie – potwierdza Krzysztof Macha, szef prywatnej kliniki Okulus i wiceszef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych. Zwraca też uwagę, że biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców, w Polsce placówek medycznych jest dwa razy więcej niż w Niemczech.

Marcin Szulwiński, prezes Grupy Nowy Szpital, zwraca uwagę, że na początku transformacji jest zawsze duże rozdrobnienie. – Powstaje dużo małych podmiotów. Po jakimś czasie widzą one korzyści z łączenia się. Widać to już trochę w opiece ambulatoryjnej, w aptekach i w diagnostyce – dodaje.

Inne rozwiązanie to fuzje. W maju lubelski sejmik zgodził się na połączenie dwóch szpitali, formalnie szpital im. Jana Bożego przejmuje Okręgowy Szpital Kolejowy z Kruczkowskiego. W 2011 r. podobną decyzję podjęli radni miasta i powiatu o połączeniu Beskidzkiego Centrum Onkologii im. Jana Pawła II i Szpitala Ogólnego im. dr. Edmunda Wojtyły w Bielsku-Białej.

Większość ekspertów spodziewa się fali fuzji w skali najbliższych 5–10 lat. – Sektory prywatny i publiczny w ochronie zdrowia będą się coraz mocniej przenikać i tę tendencję zdecydowanie widać na rynku – mówi Kamil Rudawiec, dyrektor ds. Rozwoju w spółce Centrum Dializa. Podkreśla, że wiele będzie zależeć od poziomu finansowania przez NFZ. – Tak jak w innych branżach słabsze i mniej efektywne firmy są przejmowane przez te silniejsze i efektywniejsze. Jestem przekonany, że odbywa się to ze zdecydowaną korzyścią dla pacjenta, więc ten naturalny proces nie powinien być hamowany – dodaje Rudawiec.
 
Źródło: medexpress.pl

środa, 13 sierpnia 2014

Dalszy wzrost przychodów bez wyraźnego przełożenia na zyski spółek z branży prywatnej opieki medycznej.



Z analizy raportów finansowych za pierwszy kwartał 2014 roku wynika, że pięć spośród sześciu analizowanych spółek działających w branży prywatnej opieki medycznej i notowanych na warszawskim parkiecie zanotowało wzrost przychodów względem analogicznego okresu poprzedniego roku obrotowego. 

 



Skumulowane przychody ze sprzedaży dla grupy analizowanych spółek wzrosły o 20,26 proc. w odniesieniu do obrotów obserwowanych w pierwszym kwartale 2013 roku. Z kolei średni udział przychodów ze sprzedaży za pierwsze trzy miesiące bieżącego roku w przychodach całkowitych za 2013 rok sięgnął blisko 30%. Jeżeli taka tendencja się utrzyma, spółki z sektora prywatnej opieki medycznej po raz kolejny zakończą rok obrotowy rekordowymi poziomami przychodów ze sprzedaży. W ciągu ostatnich trzech lat ich obroty wzrosły od kilkudziesięciu do nawet kilkuset procent. Co szczególnie ważne, wzrosty te nie były konsekwencją pojedynczych odchyleń a jedynie tendencji, w której przychody w dniu zamykania ksiąg rachunkowych były zawsze wyższe niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. 

Dynamika wzrostu przychodów ze sprzedaży spółek świadczących prywatne usługi medyczne niewątpliwie budzi podziw. Niestety same wyniki finansowe spółek nie wykazują już tak jednoznacznej i stabilnej tendencji. Na tle dobrych, a nawet bardzo dobrych wyników na koniec 2013 roku, wyniki po pierwszym kwartale bieżącego roku wypadają dość blado. Jedynie połowa z analizowanych spółek poprawiła wynik netto w odniesieniu do analogicznego okresu poprzedniego roku, który jednak w ujęciu skumulowanym dla całej grupy spadł łącznie o blisko 46 proc. 

Przyczyn słabszych wyników finansowych należy doszukiwać się w dynamice wzrostu kosztów. W grupie analizowanych spółek koszty podstawowej działalności rosły w tempie 22,45 proc., czyli o ponad 2 punkty procentowe szybciej niż przychody ze sprzedaży. Jeżeli dodatkowo uwzględnimy pozostałe koszty operacyjne oraz koszty finansowe, które w większości przypadków były wyraźnie wyższe niż odpowiadające im przychody, uzyskamy odpowiedź dlaczego wyniki netto nie podążyły w parze za rosnącymi przychodami ze sprzedaży. 

Na chwilę obecną znajdujemy się w początkowej fazie publikacji wyników za drugi kwartał 2014 roku. Skumulowane dane finansowe spółek za pierwsze 6 miesięcy 2014 roku zapewne dostarczą większej informacji na temat kondycji spółek z branży prywatnej opieki zdrowotnej. Szczególnie interesujące będzie czy tendencje w kształtowaniu się przychodów i kosztów obserwowane w pierwszym kwartale miały swoje przełożenie na wyniki w kolejnych trzech miesiącach roku obrotowego.  



Adrian Gabzdyl | Doradca Inwestycyjny
Dom Maklerski Secus Asset Management S.A.