poniedziałek, 9 grudnia 2013
środa, 4 grudnia 2013
Polscy naukowcy komórki nowotworowe uśmiercają grafenem
Grafen może niszczyć komórki nowotworowe - dowodzą naukowcy ze Szkoły
Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Grafen przylega do komórki
nowotworowej i tworzy wokół niej cieniutką warstwę, odcinając dostęp
tlenu, składników odżywczych, co prowadzi do jej śmierci.
Grafen jest płaską strukturą złożoną z warstwy atomów węgla. Ten
najcieńszy z materiałów jest 100–300 razy twardszy od stali. Świetnie
przewodzi ciepło i elektryczność, jest więc dobrym materiałem do
zastosowań w elektronice, np. do wytwarzania cienkich, elastycznych i
wytrzymałych wyświetlaczy lub szybkich układów przetwarzających.
Naukowcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie badają
właściwości biologiczne grafenu i sprawdzają, czy może on hamować
rozwój ludzkich komórek nowotworowych. Prof. Ewa Sawosz Chwalibóg wraz z
zespołem młodych naukowców – dr Martą Grodzik, Sławomirem Jaworskim,
Martą Kutwin i Mateuszem Wierzbickim - pracują na komórkach glejaka –
nowotworu centralnego układu nerwowego.
"Już teraz wiemy, że grafen przylega do komórek nowotworowych czy
fragmentu tkanki i w ten sposób działa na receptory komórki, transport
składników odżywczych i tlenu do jej wnętrza. To prawdopodobnie inicjuje
proces apoptozy, czyli śmierci komórki" - powiedziała PAP prof. Ewa
Sawosz Chwalibóg.
Węgiel - tłumaczyła - jest dość przyjaznym i niezbyt toksycznym
pierwiastkiem dla tkanki ludzkiej. "Utworzony z atomów węgla grafen
tworzy wokół komórki nowotworowej cienką, prawie nieprzepuszczalną, dość
stabilną w ludzkim organizmie warstwę grubości jednego atomu. W efekcie
pozwala odizolować ją od środowiska zewnętrznego" - wyjaśniła.
"Dotychczasowe rezultaty są rewelacyjne. Grafen podany do guza
powoduje istotne zmniejszenie się nowotworu" - przyznała prof. Sawosz
Chwalibóg. W przypadku niektórych linii komórek nowotworów glejaka
grafen wywołuje apoptozę większości komórek. Natomiast u innych ten
rodzaj śmierci komórki zachodzi w 70-80 proc. i towarzyszy mu wtedy
niepożądana reakcja nekrotycznej śmierci komórki.
"Oznacza to, że komórka została zniszczona, ale niestety nie do
końca, co sprzyja rozwojowi odpowiedzi zapalnej. Komórki różnych
rodzajów glejaka w różny sposób reagują na grafen. To potwierdza, że
leczenie nowotworów powinno być spersonalizowane, bo każdy organizm w
różny sposób może odpowiadać na dane leczenie" - zauważyła.
Zdaniem badaczy metodę będzie można wykorzystywać w leczeniu też
innych rodzajów nowotworów. "To metoda o tyle uniwersalna, że grafen -
kolokwialnie mówiąc - przylepiając się do komórki i izolując ją od
środowiska, pobudzi ją do śmierci w podobny sposób" - wyjaśniła. W
przeciwieństwie do substancji chemicznych, nie rozpuści się on w wodzie
czy płynach fizjologicznych. Zlokalizowany jest przede wszystkim w tym
miejscu, do którego został podany, nie działa więc szkodliwie na inne
tkanki.
Prof. Sawosz Chwalibóg podkreśla, że grafen nie tylko sam uśmierca
komórki nowotworowe, ale może być też doskonałym nośnikiem innych
substancji. "Stosunkowo łatwo można dołączyć do niego inne związki
aktywne, np. leki, składniki odżywcze, potrzebne komórce związki
mineralne, enzymy potrzebne przy jakimś określonym schorzeniu. W takich
przypadkach do organizmu można podawać kompleks złożony z grafenu i
doczepionych do niego związków. Grafen przylegając do komórki czy rejonu
tkanki będzie źródłem takiej substancji i - podany nawet w małej
koncentracji - będzie przyczyną śmierci pewnej liczby komórek" - opisuje
uczona.
Naukowcy SGGW swoje badania prowadzą na ludzkich liniach komórek
glejaka oraz na guzach wyhodowanych z tych komórek. Komórki umieszczane
są na rosnącym w jajku zarodku kury i już po kilku dniach powstaje tam
prawdziwy ludzki guz glejaka. To metoda zainicjowana przez dr Martę
Grodzik. Jest o tyle unikalna, że pozwala łatwo monitorować krok po
kroku rozwój naturalnego ludzkiego guza.
"Na razie prowadzone są dopiero badania biologiczne na zwierzętach,
dlatego trudno powiedzieć, kiedy metoda niszczenia komórek nowotworowych
grafenem może być stosowana w praktyce. My badamy tylko mechanizmy
biologiczne, kolejny krok - przeprowadzenia badań klinicznych - powinien
należeć do lekarzy" - podkreśla prof. Sawosz Chwalibóg. (PAP)
ekr/ agt/ jra/
Ile wydajemy na onkologię?
Efekty leczenia onkologicznego są niezadowalające pomimo wydatkowania
coraz większych pieniędzy. W 2004 r. finansowanie onkologii w Polsce
pozostawało na poziomie 1 mld 184 mln zł. W 2013 r. jest to blisko 4,5
mld zł. Ten wzrost wielokrotnie przewyższa wzrost PKB.
Spór o Narodowy Instytut Raka
Szansą na pojawienie się dopracowanej strategii zwalczania chorób
nowotworowych ma być powstanie Narodowego Instytutu Raka. Tu jednak
koncepcję PTO różni od koncepcji Centrum Onkologii - Instytutu w
Warszawie przekonanie, iż taki instytut powinien zajmować się nie
leczeniem, lecz nadzorem, koordynacją, wytyczaniem kierunków badań
naukowych: niezbędne jest powołanie instytucji ustalającej zasady i
nadającej stopnie referencyjności.
- Jeżeli będzie to szpital,
pojawia się konflikt interesów. W jaki sposób członek sieci, która
będzie podmiotem wspomnianej referencyjności, może decydować komu jaką
referencyjność nadać? Nie może być tak, że ta sama instytucja dyktuje
warunki, a jednocześnie jest podmiotem tych warunków. Ponadto PTO
proponuje, aby NIR nie zatrudniał pracowników, ale czerpał ze wszystkich
zasobów intelektualnych w kraju. Tymczasem w założeniu w NIR mają
pracować osoby z Centrum Onkologii, którym będzie pomagać rada
koordynacyjna o niejasnych uprawnieniach i to raczej jako głos doradczy -
dzielił się swoimi wątpliwościami prof. Jacek Jassem.
- Nie stać
nas na budowanie NIR jako tworu wirtualnego - oponował prof. Piotr
Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i
Czerniaków, pełnomocnik dyrektora ds. badań klinicznych Centrum
Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
-
Mamy składający się z trzech jednostek CO-I, największą placówkę
onkologiczną w kraju, która ma odpowiednią bazę i może stanowić Narodowy
Instytut Onkologii i Hematologii. Poza tym proponowany jest
jednocześnie organ nadzorczy, certyfikujący jednostki, czyli Krajowa
Rada ds. Onkologii i Hematologii. To są dwa niezależne twory -
przekonywał. (Europejski Kongres Onkologiczny)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)