poniedziałek, 27 października 2014

Nowe inwestycje Medicover

W październiku br., Grupa Medicover sfinalizowała transakcję zakupu gruntu na warszawskim Wilanowie. Teren o powierzchni ponad 2,5h zlokalizowany jest w obrębie Al. Rzeczypospolitej, w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego Szpitala Medicover.

Jednocześnie Spółka w toku transakcji uzyskała pozwolenie na budowę, dzięki której możliwe będzie powiększenie bazy łóżkowej szpitala. Jest to kolejna inwestycja właścicieli Medicover, będąca częścią długofalowej strategii rozwoju na rynku usług medycznych w Polsce.

"Około 6-ciu lat temu zakończyliśmy pierwszy etap naszych działań, oddając w ręce pacjentów Szpital o powierzchni 16 tys. m². Zakup gruntu pozwala nam na rozbudowę Szpitala oraz umożliwia inwestowanie w pozostałe obszary usług zdrowotnych” - mówi Marcin Łukasiewicz, Dyrektor Inwestycji i Rozwoju Medicover. „Jesteśmy przekonani, że dzięki doskonałej lokalizacji, w pobliżuPołudniowej Obwodnicy Warszawy, nasza oferta będzie dostępna dla jeszcze większej liczby osób” - dodaje Marcin Łukasiewicz.

Szpital Medicover

Otwarcie Szpitala Medicover, inwestycja o wartości 40 mln euro, jest ukoronowaniem działalności firmy Medicover w Polsce. Położony na warszawskim Wilanowie szpital zajmuje powierzchnię 16 tys. m². Szpital wyposażony jest w najnowsze rozwiązania charakterystyczne dla nowoczesnych placówek medycznych. Klimatyzacja, nawiewy laminarne na salach operacyjnych, odrębne ścieżki komunikacyjne dla pacjentów i osób odwiedzających, oddzielne korytarze i windy dla pacjentów bezpośrednio po operacjach, wszystko to gwarantuje maksymalną sterylność i higienę naszego szpitala.

W Szpitalu Medicover znajduje się 7 klinik oraz dwa specjalistyczne centra: Centrum Diagnostyczne i Centrum Konsultacyjne, a także restauracja, apteka i kiosk. Od roku akademickiego 2011/2012 wspólnie z Akademią Wychowania Fizycznego w Warszawie prowadzimy w trybie dziennym oraz tzw. pomostowym nowatorskie studia pielęgniarskie pod nazwą „Pielęgniarstwo AWF-Medicover. Europejski standard zawodu”. Od 2011 roku Szpital Medicoverwspółpracuje z Narodowym Funduszem Zdrowia. W ramach umowy z Funduszem, zapewniamy pewne usługi szpitalne dla pacjentów objętychpublicznym ubezpieczeniem zdrowotnym. Od roku akademickiego 2011/2012wraz z Józefa Piłsudskiego Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie,Szpital Medicover były za pełnym i licencjackich studiów pielęgniarskich"Pielęgniarstwo AWF - Medicover. Standardy europejskie zawodu”.

Medicover w Polsce

Grupa Medicover jest międzynarodową firmą medyczną oferującą pełny zakres opieki medycznej. W Polsce opiekuje się ponad 5 tys. firm i ponad 500 tys. pacjentów. Posiada 30 szerokoprofilowych Centrów Medicover w największych miastach Polski: w Białymstoku, Bielsku-Białej, Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Gliwicach, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu. Współpracuje z ponad tysiącem placówek medycznych w całej Polsce. O zdrowie pacjentów toszczy się ponad 1400 lekarzy i 300 pielęgniarek i personelu pomocniczego w placówkach własnych oraz przeszło 9 tys. lekarzy współpracujących. Medicover zbiera doświadczenia i poszerza zakres działalności już od przeszło 16 lat. Ukoronowaniem dotychczasowego rozwoju firmy w Polsce było otwarcie w 2010 roku pierwszego, pełnoprofilowego Szpitala Medicover w warszawskim Wilanowie. Jako jedyna prywatna firma medyczna w Polsce, Medicover zapewnia swoim pacjentom pełną opiekę medyczną obejmującą usługi ambulatoryjne, diagnostykę laboratoryjną i obrazową, aż po opiekę szpitalną. Usługi dostępne w formie abonamentów i ubezpieczeń medycznych kierowane są zarówno dofirm, jak i klientów indywidualnych. Grupa Medicover rozwija swoją działalność nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach Europy. Jest obecna w Czechach, na Węgrzech i Słowacji oraz w Rumunii. Medicover jako lider prywatnej opieki medycznej w Europie Środkowo-Wschodniej, wytycza nowe standardy jakości na rynku. Więcej informacji na stronie www.medicover.pl

środa, 15 października 2014

Hiszpania: Ebola zaraziła giełdę

Wykrycie w Madrycie pierwszej osoby na świecie zarażonej wirusem Ebola poza Afryką ma zły wpływ na sektor turystyczny i tamtejszą giełdę. Na wartości straciły akcje sieci hoteli i linii lotniczych, bo inwestorzy obawiają się, że atrakcyjność Hiszpanii spadnie. 

Chorą na gorączkę krwotoczną jest 44-letnia pielęgniarka, która opiekowała się przewiezionym z Afryki misjonarzem. 

We wrześniu sektor turystyczny świętował wzrost liczby osób odwiedzających Hiszpanię. Teraz firmy obawiają się, że informacja o wirusie Ebola odstraszy przyjeżdżających. 

Na wieść o zarażeniu najszybciej zareagowała giełda. Od rana akcje linii lotniczych spadły od 4 do prawie 6 procent. Akcje sieci hoteli straciły na wartości ponad 4,5 procent. 

Być może inwestorów uspokoi fakt, że chora pielęgniarka jest w stabilnym stanie. A wirusa nie wykryto u jej koleżanki z pracy, która miała wysoką temperaturę. 

Kwarantannie jest wciąż poddany mąż zarażonej kobiety. Ze szpitalnego łóżka zaapelował do społeczeństwa o pomoc w ratowaniu psa. Władze Madrytu chcą go uśpić w obawie, że może być zarażony. "Dlaczego nie poddać go kwarantannie tak jak mnie? A może i mnie chcą uśpić?" - pyta na portalach społecznościowych mężczyzna. 

IAR

Ministerstwo Zdrowia ma wizję

Podzielamy niedosyt, jaki mamy z powodu skromnego przedstawienia w swoim expose przez premier Ewę Kopacz bardzo ważnych zagadnień zdrowia Polaków. 

Zgadzając się w pełni z kilkoma zaprezentowanymi działaniami do wykonania w najbliższym czasie, zabrakło w nim przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia i zatwierdzonej przez poprzedni rząd we wrześniu tego roku wizji rozwoju systemu ochrony zdrowia do 2020 roku.

Wizja ta brzmi: „Zorientowany na dłuższe życie w zdrowiu, potrzeby obecnego i przyszłego pacjenta oraz dostosowany do trendów demograficznych i epidemiologicznych system ochrony zdrowia oparty na właściwych ilościowo i jakościowo: zasobach, procesach i wartościach efektywnie zarządzanych i prawidłowo alokowanych”.

By tę wizję urzeczywistnić Ministerstwo Zdrowia zakłada w swoim dokumencie „Policy paper dla ochrony zdrowia na lata 2014-2020”, miedzy innymi: „zmiany w sposobie finasowania opieki zdrowotnej oraz rozwiniętej i racjonalnie rozmieszczonej struktury służby zdrowia, jak również opracowanie nowego modelu finasowania, uwzględniającego dopływ środków prywatnych”, w tym wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, jako alternatywnych, obok umów z NFZ , źródeł finansowania świadczeń zdrowotnych. 

Ministerstwo Zdrowia, zgodnie z tą wizją, przewiduje też zwiększenie nakładów publicznych w ochronie zdrowia do 6,1% PKB w 2020 roku, czyli do 120,2 mld zł.

To wyczerpujące opracowanie stanowi, naszym zdaniem, dobry punkt wyjścia do rozpoczęcia środowiskowej dyskusji o konkretnych działaniach resortu zdrowia we współpracy z resortem finansów oraz pracy i polityki społecznej, mających na celu realizację tej słusznej i trudno podważalnej wizji systemu ochrony zdrowia do 2020 roku.

Business Centre Club

Grupa Azoty nawiązuje współpracę ze szpitalami

17 września 2014r. w Tarnowie podpisana została umowa między spółkami wchodzącymi w skład Grupy Azoty a trzema specjalistycznymi szpitalami z Krakowa, Tarnowa oraz Łęcznej. 

Dzięki tej współpracy możliwe będzie polepszenie standardów leczenia i rehabilitacji pacjentów z oparzeniami we wspomnianych szpitalach, zaś pracownicy Grupy Azoty zyskają dostęp do najnowocześniejszych technik leczenia oparzeń.

W ramach działalności produkcyjnej pracownicy Grupy Azoty mają częsty kontakt z surowcami chemicznymi jak benzen, amoniak czy np. kwas siarkowy. W skomplikowanych procesach chemicznych, przy wykorzystaniu odpowiedniej temperatury i ciśnienia z surowców tych powstają specjalistyczne produkty jak poliamidy czy nawozy wieloskładnikowe. Praca ta, pomimo stosowania najwyższych standardówbezpieczeństwa podwyższa powstanie wypadków losowych, w szczególności polegających na różnego rodzaju oparzeniach.

Współpraca między Grupą Azoty a szpitalami ma na celu zapewnienie natychmiastowej pomocy medycznej dla naszych pracowników w sytuacji, kiedy dochodzi do wypadku. Zgodnie z realizowaną przez nas strategią zrównoważonego rozwoju, w jak najlepszy sposób chcemy zadbać o bezpieczeństwo pracowników na miejscu pracy. Dlatego prócz wdrażania najwyższych standardów bezpieczeństwa i higieny pracy zabiegamy o zapewnienie najwyższej jakości pomocy medycznej pracownikom poprzez współpracę z ze specjalistycznymi ośrodkami ochrony zdrowia - powiedział Paweł Jarczewski, Prezes Zarządu Grupy Azoty.

Projekt obejmuje trzy obszary: kompleksowe szkolenia, zapewnienie wysokiej klasy sprzętu medycznego oraz program badań naukowych, badawczych i rozwojowych. W szpitalach przeprowadzone będą szkolenia i programy badawcze oraz system wymiany doświadczeń z innymi jednostkami opieki zdrowotnej w Polsce i za granicą w zakresie leczenia oparzeń i rehabilitacji. Takie systemowe podejście do medycyny ratunkowej zagwarantuje, że wykwalifikowani specjaliści, przy użyciu narzędzi medycznych nowej generacji będą w stanie skutecznie leczyć i rehabilitować pacjentów, w tym pracowników Grupy Azoty, którzy ulegli wypadkom w miejscu pracy.

Do tej pory Grupa Azoty współpracowała już z wymienionymi szpitalami, jednak podpisana właśnie umowa znacznie poszerza zakres tej współpracy, wprowadzając kompleksowe, programowe ujęcie. To nowatorskie podejście zapewnia najwyższą możliwa specjalistyczną opiekę medyczną naszym pracownikom – dodał Paweł Jarczewski.

Uroczyste podpisanie umowy o współpracy pomiędzy Grupą Azoty SA, Grupą Azoty Puławy, Grupą Azoty Police, Grupą Azoty Kędzierzyn, Grupą Azoty Siarkopol a Szpitalem Wojewódzkim im. św. Łukasza SPZOZ w Tarnowie, Szpitalem Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie sp. z o.o. oraz Samodzielnym Publicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej w Łęcznej miało miejsce 17 września 2014 r. w Tarnowie. Uczestniczyli w nim czołowi przedstawiciele Grupy Azoty SA oraz wspomnianych placówek medycznych. 

Współpraca Grupy Azoty ze szpitalami gwarantuje korzyści wszystkim sygnatariuszom. Dzięki podpisanej umowie wspólnie podniesiemy jakość realizacji procedur leczenia oparzeń i rehabilitacji pourazowej, z których skorzystająmiędzy innymi nasi pracownicy – podsumował Artur Kopeć, członek zarządu Grupy Azoty.

Grupa Azoty SA

Polska jednym z głównych kierunków turystyki medycznej

Jak wynika z danych szacunkowych, za granicą pracuje ponad 2 mln Polaków. Najwięcej z nich przebywa w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Mimo, iż żyją poza granicami Polski, wielu z nich nadal korzysta z prywatnych usług medycznych w rodzinnym kraju. Rośnie również systematycznie liczba cudzoziemców, dla których Polska jest preferowanym kierunkiem turystyki medycznej.

Sektor prywatnej opieki medycznej jest jednym z najszybciej rozwijających się rynków w Unii Europejskiej. Polska z dobrą kadrą specjalistów i często z dużo niższymi stawkami na zabiegi i operacje niż w pozostałych krajach UE oraz USA jest atrakcyjnym kierunkiem turystyki medycznej. Cudzoziemcy przyjeżdżają do Polski przede wszystkim na zabiegi stomatologiczne, chirurgii plastycznej, kardiochirurgii i chirurgii oka. Również Polacy pracujący za granicą, głównie w krajach Europy Zachodniej, realizują chętnie odpłatne zabiegi medyczne w Polsce.

Jak wynika z danych Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok, jednym z celów turystyki medycznej i powodów przyjazdu do Polski naszych rodaków są zabiegi laserowej korekcji wzroku, które pozwalają skutecznie uwolnić się od okularów i soczewek kontaktowych. Polegają one na modelowaniu rogówki oka za pomocą wiązki lasera, co prowadzi do jej spłaszczenia lub uwypuklenia, a w konsekwencji do zmiany mocy optycznej oka. Jest to nowoczesna i bardzo precyzyjna metoda mikrochirurgii oka korygująca krótkowzroczność, nadwzroczność i astygmatyzm. Możliwość zrezygnowania na zawsze z okularów i soczewek w nadziei na lepszy komfort życia to główny powód, dla którego coraz więcej osób decyduje się na laserową korekcję wzroku.

„Ważnym czynnikiem dla wielu naszych pacjentów jest na pewno cena zabiegu laserowej korekcji wzroku, która w Polsce w porównaniu do krajów Europy Zachodniej jest niższa często aż o 50%, a czasami nawet 70 - 80%. Możliwość realizacji zabiegu przez doświadczonego specjalistę, z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu w dużo niższej cenie, nawet po odliczeniu kosztów podróży jest kusząca”. – komentuje przedstawiciel Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok, placówki która od 11 lat realizuje zabiegi laserowej korekcji wzroku w Polsce.

Dla porównania cena realizacji zabiegu laserowej korekcji wzroku w Anglii to koszt na poziomie 5000 - 10 000 zł za oko, a w Niemczech na poziomie 4000 – 10 000 zł za oko w zależności od wybranej kliniki. W Polsce jest to poziom 2000- 4000 zł za oko. Systematycznie wrasta, więc liczba zabiegów realizowanych w polskich klinikach. Co ważne, specjaliści wykonujący zabiegi laserowej korekcji wzroku w Polsce często posiadają wiedzę zdobytą w najlepszych zagranicznych ośrodkach, a sprzęt stanowiący wyposażenie polskich klinik nie ustępuje w niczym renomowanych placówkom na Zachodzie.

„W naszym ośrodku zrealizowaliśmy już ponad 10 tys. zabiegów laserowej korekcji wzroku z zastosowaniem różnych metod. Co roku zwiększa się liczba pacjentów, którzy przyjeżdżają do nas na laserową korekcję wzroku z zagranicy. Krótki czas oczekiwania oraz kompleksowa opieka i jakość usług w dużo niższej cenie niż w Europie Zachodniej powoduje, iż systematycznie rośnie liczba zabiegów realizowanych u nas przez osoby mieszkające poza granicami kraju” – mówi przedstawiciel Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok.

Według danych Izby Gospodarczej Turystyki Medycznej każdego roku Polskę odwiedza średnio ok. 300 tys. cudzoziemców zainteresowanych leczeniem. Liczba ta może wzrastać o 10-15% rocznie, co oznacza, iż polska turystyka medyczna ma duży potencjał. Zagranicznych pacjentów przyciąga do Polski oprócz atrakcyjnych cen zabiegów również jakość obsługi w nowoczesnych, dobrze wyposażonych klinikach oraz doskonale wykształcony personel.

Nowy Wzrok
Centrum Okulistyczne

Centrum Onkologii przeciwne lokalizacji Szpitala Południowego

Przewodniczący wszystkich liczących się onkologicznych towarzystw naukowych, także kierownicy klinik i zakładów Centrum Onkologii-Instytutu w Warszawie oraz Instytutu Hematologii i Transfuzjologii napisali do premier Ewy Kopacz list otwarty, w którym proszą o zmianę decyzji władz miasta dotyczącej lokalizacji i budowy Szpitala Południowego.

Jak napisali w liście, proszą o wstrzymanie decyzji Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, gdyż została ona podjęta „bez jakiejkolwiek konsultacji z przedstawicielami zainteresowanych środowisk medycznych”.

W liście czytamy też m.in. „Pragniemy podkreślić, że nie negujemy potrzeby budowy szpitala dla południowych dzielnic Warszawy, jednak zmuszeni jesteśmy zakwestionować plany jego lokalizacji na działce u zbiegu ulic Pileckiego/Indiry Gandhi”.

Jak tłumaczą podpisani pod listem działka, o której mowa jest niezbędna by rozbudować w niedalekiej przyszłości Centrum Onkologii-Instytut oraz Instytut Hematologii i Transfuzjologii. CO-I we współpracy z IHT przygotowało plany rozbudowy przychodni specjalistycznych i chemioterapii jednodniowej, bo w tym zakresie istnieją największe potrzeby w zakresie onkologicznych świadczeń zdrowotnych. 

Według sygnatariuszy listu ewentualna budowa Szpitala Specjalistycznego spowoduje też liczne problemy organizacyjne utrudniające funkcjonowanie szpitali.

Źródło: rynekzdrowia.pl 

czwartek, 4 września 2014

Prezes Scanmed Multimedis: Wartość rynku prywatnego w roku 2014 wyniesie 37 mld zł.

Z usług działającej od ponad dziesięciu lat Grupy korzysta ponad 320 tysięcy pacjentów indywidualnych i blisko 20 tysięcy klientów korporacyjnych. Joanna Szyman, prezes zarządu Scanmed Multimedis, zapowiada dalszy rozwój: - Dzisiejsza sytuacja na rynku sprzyja przejmowaniu, integrowaniu działalności innych podmiotów medycznych. W naszym polu zainteresowania są przede wszystkim jednostki szpitalne.

Coraz częściej korzystamy z prywatnej opieki medycznej. Jesteśmy bogatsi, czy po prostu zdesperowani?
Joanna Szyman, prezes zarządu Scanmed Multimedis: Przyczyn jest co najmniej kilka, wśród nich te makroekonomiczne - im bogatszym stajemy się społeczeństwem, tym większe kwoty z naszych budżetów możemy przeznaczyć na opiekę zdrowotną. Drugi powód jest taki, że jesteśmy społeczeństwem starzejącym się, w związku z czym rosną nasze potrzeby. Poza tym zmieniają się technologie. Z pewnymi chorobami, które wcześniej nie miały szans na otrzymanie oferty leczenia, dzisiaj potrafimy sobie poradzić. To z kolei wiąże się z nową grupą odbiorców takich usług. Mamy też do czynienia z chorobami cywilizacyjnymi, zmianami w stylu życia, które generują albo nowe rodzaje schorzeń, albo większą urazowość.

W Polsce wciąż jednak dominują abonamenty finansowane w całości lub części przez pracodawców, a nie ubezpieczenia prywatne. Jak wyglądają proporcje?

W całym segmencie i abonamenty, i ubezpieczenia nadal stanowią niewielki procent. Wartość rynku prywatnego w roku 2014 wyniesie 37 mld zł. Ubezpieczenia zdrowotne to 1,2-1,5 proc. Natomiast udział abonamentów, czyli opieki opłacanej przez pracodawców, jest już znacznie większy - stanowi około 7,5-8 proc. Oba segmenty - w związku z tym, że startują z niskiej bazy - rosną bardzo dynamicznie. Jest to dwucyfrowa dynamika wzrostu i myślę, że na podobnym poziomie będzie się utrzymywała w następnych latach, z uwagi na ciągle niskie nasycenie tymi produktami.

Z prognoz wynika jednak, że dynamiczny rozwój całej prywatnej opieki medycznej wkrótce wyhamuje. Między 2016 a 2018 rokiem rynek ma się nasycić.

Jeżeli popatrzymy na te argumenty, które przedstawiłam chwilę wcześniej - czyli jakie czynniki oddziałują na wzrost zapotrzebowania na usługi zdrowotne - to nie byłabym aż tak sceptyczna. Pamiętajmy, że cały czas czekamy również na zmiany w ustawodawstwie. Dałyby one impuls do rozwoju produktów w postaci ubezpieczeń zdrowotnych, bądź uruchomiły nowe możliwości czy strumienie finansowania, jak choćby możliwość korzystania z funduszu świadczeń socjalnych jako źródła, które może finansować opiekę zdrowotną. To mogą być katalizatory dodatkowego popytu na tego typu produkty.

Na razie spokojnie odnosiłabym się do założenia, że w związku z dynamicznym wzrostem kiedyś musi nastąpić nasycenie. Nadal jest to bardzo, bardzo mały fragment całego rynku, którego wartość wynosi w sumie ponad 100 mld zł. Patrząc na kwoty, które dzisiaj wydawane są w segmencie sprzedaży korporacyjnej czy ubezpieczeniowej, trzeba przyznać, że są one nieznaczne.

Ile procent rynku stanowią obecnie szpitale prywatne?

Szpitale prywatne czasem zaczynają się od dwóch łóżek, a kończą na ponad 200. W Polsce jest ponad tysiąc szpitali. Myślę, że około 200 z nich to placówki prywatne.

Na rynku wciąż jest miejsce dla nowych graczy?

W miarę jak rynek będzie rósł, będzie też rosło zainteresowanie nim, więc nowi gracze na pewno się pojawią. Myślę oczywiście o ubezpieczycielach czy nowych podmiotach oferujących opiekę dla firm. Dzisiaj jednak rynek produktów ubezpieczeniowych i abonamentowych ten jest stosunkowo mały, biorąc pod uwagę jego udział w całości wydatków na opiekę medyczną. Rynek ten jednak stale rośnie w dwucyfrowym tempie.

Jak wcześniej wspomniałam, potrzebne są impulsy ze strony ustawodawcy, zachęta do bardziej masowych, bardziej powszechnych zakupów ubezpieczeń prywatnych. Nowi gracze będą się pojawiać w miarę, jak rynek będzie stawał się większy. Konkurencja zawsze pojawia się wtedy, kiedy jest o co grać, a na razie pula nie jest duża - stanowi od 4 do 5 proc. wartości całego rynku.

Polski biznes rzeczywiście dość niechętnie inwestuje w prywatną opiekę medyczną.

Wręcz przeciwnie myślę, że rynek usług medycznych jest uważnie obserwowany przez inwestorów. W ciągu ostatnich trzech lat mieliśmy dość dużo spektakularnych transakcji. Pojawiają się inwestorzy zagraniczni, inwestorzy branżowi. Rynek jest w bardzo wczesnej fazie rozwoju i w związku z tym, że jest bardzo rozdrobniony, będzie języczkiem u wagi inwestorów. Uważam wręcz, że jesteśmy na początku drogi, głębokie zmiany będziemy dopiero obserwować.

Kto chce zajmować pozycję na rynku, już widzimy. Była transakcja na grupie Lux Med dokonana przez Bupa, pojawiła się Penta, Innova i wiele innych funduszy czy strategów - w przypadku naszej grupy jest to grupa Live Healthcare, zainteresowana przede wszystkim rozwojem w segmencie usług szpitalnych. Ciekawych wydarzeń inwestycyjnych nie zabraknie.

Natomiast tym, co stanowi dzisiaj dużą wartość, oparcie, na którym świadczeniodawcy prywatni budują swoje potencjały, jest dostęp nie tylko do prywatnego finansowania świadczeń ale także do finansowania publicznego, w tym przede wszystkim do kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. One stanowią, zwłaszcza w przypadku szpitali, istotny strumień pieniędzy, o który świadczeniodawcy prywatni też konkurują.

Wspomniała Pani, że rynek jest bardzo rozdrobniony. Jak może wyglądać jego konsolidacja?

Na pewno widzimy już, jaki może mieć przebieg. Konsolidacja dość wyraźnie dotyczy już rynku opieki ambulatoryjnej, przede wszystkim w obszarze związanym z działalnością komercyjną czy z finansowaniem prywatnym.

W naszym modelu działania zakładamy zrównoważony rozwój, w tym poprzez przejęcia. Chcemy, aby w naszej ofercie znajdowały się zarówno usługi ambulatoryjne, jak i świadczenia szpitalne. Dzięki temu będziemy mogli oferować klientom opiekę kompleksową. W taki sposób, aby pacjent z podstawowego poziomu opieki zdrowotnej uzyskał ścieżkę dostępu do specjalisty i leczenia szpitalnego w ramach jednej grupy medycznej.

Model działania w takiej skali sprzyja efektywności, synergii i jest bardziej korzystny ekonomicznie zarówno dla indywidualnego podmiotu, jak również dla całego systemu. Pociąga też za sobą projakościowe zmiany, doskonali ofertę dla pacjenta, który nie musi wchodzić w rolę organizatora i na własną rękę szukając specjalistycznej opieki, ponieważ w przypadku opieki koordynowanej jest ten proces jest po prostu zorganizowany w kompleksowy sposób. 

Czy współpraca prywatnych placówek z Narodowym Funduszem Zdrowia nadal jest problemem?

Mamy do czynienia z dość paradoksalną sytuacją. Sama Pani wspomniała, że finansowanie z NFZ-u ma ogromne znaczenie w kontekście rozwoju rynku. Z drugiej strony, wielu przedstawicieli branży wciąż uważa, że rozwój jest hamowany właśnie przez trudną współpracę z Funduszem.

Jeżeli mamy bardzo dużo niezaspokojonych potrzeb w obszarze zdrowotnym i określone finansowanie, które możemy przeznaczyć na ich zaspokojenie, a wartości te są wzajemnie do siebie radykalnie nieadekwatne, wówczas pojawiają się oczywiście różnego rodzaju problemy.
 
Gdybyśmy żyli w idealnym świecie i gdybyśmy mieli odpowiednio wysoki budżet, to zapewne i Narodowy Fundusz Zdrowia byłby w stanie sfinansować wszystkie oczekiwania swoich pacjentów. Natomiast w takim świecie nie żyjemy, dlatego musimy koncentrować się na tym, aby działać jak najbardziej efektywnie w ramach środków, którymi dysponujemy.

Czy uważam, że tych środków będzie radykalnie więcej? Nie. Budżet Narodowego Funduszu Zdrowia jest pochodną sytuacji budżetu naszego państwa, efektem kondycji, w jakiej znajduje się gospodarka. W związku z tym nie będzie się radykalnie zwiększał, choć wyzwania pozostają, a w miarę, jak będziemy jeszcze bardziej się starzeć, będą narastały.

To, co jest do wykonania, to praca nad tym, jak budżet możemy optymalnie alokować. Dlatego w ostatnim czasie pojawiło się bardzo dużo zmian w kryteriach oceny świadczeniodawców, którzy muszą wydawać środki w taki sposób, by były jak najefektywniej wykorzystywane. Stąd kryteria kompleksowości, ciągłości, jakości, za pomocą których płatnik ocenia świadczeniodawców. Stąd impuls do tego, żeby część procedur wykonywać w trybie ambulatoryjnym, ponieważ jest to tryb leczenia znacznie tańszy od szpitalnego.

Problem tkwi więc przede wszystkim w tym, że nie mamy wystarczająco dużo środków. I nie dotyczy to tylko naszego społeczeństwa, ale wszystkich dojrzałych społeczeństw. Opieka zdrowotna jest kosztowna ze względu na wysoką kapitałochłonność infrastruktury, drogie zasoby, kosztowność materiałów czy technik leczenia, których dopracowanie się wymaga długiego procesu badawczego i rejestracyjnego.

A co z często powtarzanymi zarzutami dotyczącymi nierównego traktowania przez NFZ placówek publicznych i prywatnych?

Myślę, że płatnik zrobił dużo i regulator zrobił dużo, aby uczynić kryteria oceny świadczeniodawców kryteriami transparentnymi i obiektywnymi. Są one bardzo rozbudowane, a akcent rzeczywiście kładzie się na takie elementy jak kompleksowość, jakość, doświadczenie personelu, sprzęt, akredytacje, posiadane certyfikaty - to wszystko rankinguje. Na podstawie rankingu tysiąc podmiotów składa oferty i te, które posiadają więcej punktów, oczywiście mają szansę otrzymać środki.

Inną kwestią jest to, jak często świadczeniodawcy mają szansę na to, by ze sobą konkurować, czyli jak często są ogłaszane konkursy. Proszę pamiętać o tym, że w ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z przesunięciem okresu kontraktowania - teoretycznie na ten rok - a teraz znowu jesteśmy informowani o tym, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że otwarcie systemu się nie dokona.

Rynek, nie tylko zresztą prywatnej opieki zdrowotnej, wymaga elementarnej stabilności prawa, bo ono jest punktem odniesienia, na podstawie którego planujemy też pewne działania.

Jak dużą część portfela usług Scanmed Multimedis stanowią usługi szpitalne i podstawowa opieka zdrowotna?

Jeśli chodzi o usługi szpitalne, w zeszłym roku było to 40 proc. W tym będzie znacznie więcej, dlatego że już w kwietniu nabyliśmy kolejną jednostkę i udział świadczeń szpitalnych w całości naszych przychodów będzie wzrastał. W przypadku segmentu ambulatoryjnego było to blisko 60 proc., z czego 15 proc. stanowił POZ.

W jakim stopniu są one finansowane przez NFZ, a w jakim ze środków prywatnych?

W naszym przypadku wszystko jest bardzo zrównoważone, ponieważ środki prywatne stanowią blisko 50 proc. Mamy ponad 50 proc. przychodów z Narodowego Funduszu Zdrowia w związku z tym, że dynamicznie rośniemy w segmencie usług szpitalnych. On w dużej mierze - 60-70 proc., w zależności od jednostki - jest finansowany ze środków NFZ. Udział Funduszu w naszych przychodach będzie się zwiększał.

Jaki ma być docelowy zasięg Scanmed Multimedis? Jak będzie wyglądać rozwój grupy w najbliższych latach?

Będziemy rozwijać się organicznie a także poprzez przejęcia. Dzisiejsza sytuacja na rynku sprzyja przejmowaniu, integrowaniu działalności innych podmiotów medycznych. W naszym polu zainteresowania są przede wszystkim jednostki szpitalne, ale także, aby utrzymać kompleksowość usług, jednostki ambulatoryjne - nie będziemy z tej części w żadnym stopniu rezygnować. Czyli przede wszystkim jednostki szpitalne w otoczeniu opieki ambulatoryjnej, z diagnostyką obrazową, z opieką wyjazdową, z opieką podstawową - pełna paleta usług.

Obiegowa opinia na temat szpitali prywatnych jest dość jednoznaczna - to placówki nastawione na zysk. Tymczasem podczas Kongresu Szpitali Prywatnych prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych Andrzej Sokołowski przekonywał, że szpitale prywatne to placówki innowacyjne, które mogą wspierać publiczny system. Na czym dokładnie polega to wsparcie?

Świadczeniodawcy prywatni - dobrym przykładem jest nasza grupa - pełnią bardzo istotne funkcje w systemie zabezpieczenia świadczeń ratujących życie. Nasz szpital jest jedynym na południu Krakowa, który zapewnia takie zabezpieczenie dla 250 tys. mieszkańców. Ma to ogromne znaczenie. Wszyscy pacjenci ze stanami ostrymi, ofiary wypadków, znajdują opiekę właśnie w naszym szpitalu.

Szpitale prywatne sięgają również po coraz bardziej ambitne obszary medycyny. Zajmują się kardiologią, kardiochirurgią - są to procedury dawniej zarezerwowane dla szpitali klinicznych. Nasza jednostka zajmuje się na przykład embolizacjami tętniaków mózgu. Pełnimy zabezpieczenie dla pacjentów z urazami czaszkowymi, z patologią śródczaszkową, jesteśmy elementem zabezpieczenia dla ratownictwa na terenie województwa.

Uczestniczymy również w kształceniu lekarzy. Jesteśmy jednostką akredytowaną i kształcimy anestezjologów, ortopedów i będziemy aplikować oczywiście o otwieranie kolejnych specjalizacji. W związku z tym rola świadczeniodawców prywatnych oprócz inwestowania i dawania impulsu do zmian projakościowych jest też po prostu istotna z punktu widzenia zabezpieczenia świadczeń w regionie.

Inna obiegowa opinia jest związana z tym, że szpitale prywatne stawiają tylko na korzystnie wyceniane procedury.

Myślę, że jest to niesprawiedliwa opinia. Proszę poobserwować spółki publikujące wyniki. Nie widzę na giełdzie takich, które alokują swoje zyski na cokolwiek innego niż swój rozwój. Proszę zauważyć, że wśród notowanych spółek są takie, które posiadają szpitale, i wśród tych szpitali są jednostki, które zajmują się kompleksowym spektrum usług - interną, ginekologią, chirurgią, intensywną terapią, neurochirurgią, ortopedią.

Świadczeniodawcy prywatni, którzy prowadzą szpitale, prowadzą je w pełnej funkcjonalności w zakresie, do jakiego są dedykowane. Część z nich stanowią szpitale całodobowe, pracujące w trybie ostrym. Część to szpitale, które pracują w trybie jednodniowym czy planowym, które też są potrzebne, bo ich obecność obniża koszty opieki medycznej w związku z tym, że procedury w takim trybie są oczywiście znacznie tańsze niż przy pełnej hospitalizacji.

Kilka miesięcy temu w wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej Jarosław Kaczyński zapowiedział, że jeśli PIS dojdzie do władzy, publiczne pieniądze będą dostawały tylko te szpitale, które będą działać non profit.

Powiem tak - biorąc pod uwagę taką definicję, jestem bardzo spokojna, bo większość szpitali prywatnych nic innego nie robi, tylko reinwestuje wszystko, co wypracuje.

Co Pani, jako przedsiębiorca, sądzi o takich deklaracjach polityków?

Nie jestem politykiem i nie będę odnosiła się do kwestii politycznych. Mogę tylko powiedzieć, że świadczeniodawcy, tak prywatni, jak i publiczni, działają w ramach jednego systemu prawnego i nie możemy zapominać o kryteriach równości. A jeżeli chodzi o zysk, to aby przedsiębiorstwo lecznicze było bezpieczne, musi charakteryzować się określonymi pozytywnymi parametrami finansowymi. Po to, aby utrzymywać płynność, aby gwarantować odpowiednią jakość i bezpieczeństwo oraz dostęp do nowoczesnych technologii swoim pacjentom. 
 
Popatrzmy na to, co prywatni świadczeniodawcy robią z wypracowanymi zyskami - alokują je w dalszy rozwój, w dalsze doskonalenie. Jeżeli spojrzymy również na wyniki i marże, które ta działalność generuje, to znajdziemy odpowiedź na pytanie, co jest celem dla świadczeniodawców prywatnych. To długoterminowy rozwój na rzecz dostarczania dobrej jakości, bezpiecznej usługi medycznej. W centrum naszego zainteresowania są przede wszystkim pacjenci.

Z danych Bisnode D&B Polska wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat spośród 260 badanych przez firmę szpitali 87 wykazało straty. 35 z nich stanowiły placówki prywatne. Jak prezentuje się średnia rentowność prywatnych szpitali w Polsce? Kiedy ten biznes stanie się bardziej przewidywalny, stabilny?

Przede wszystkim, to jest działalność długoterminowa i nie może być inaczej rozpatrywana. Nie możemy liczyć na spektakularne efekty w ciągu jednego, czy dwóch lat.

Działalność szpitalna wymaga dużej inwestycji w swojej początkowej fazie. Kiedy szpitale prywatne zaczynały, zaczynały od zera. Najpierw pojawiała się duża inwestycja w postaci wybudowania budynku, zakupu drogiego sprzętu, pozyskania cennych zasobów w postaci specjalistów, a następnie rozpoczynała się ciężka praca nad budowaniem przychodu.

Dla tego segmentu nie jest możliwe wygenerowanie atrakcyjnego wyniku czy atrakcyjnej rentowności w krótkim horyzoncie czasu. Na te efekty pracuje się znacznie dłużej. Niewątpliwie jednak rynek opieki medycznej jest atrakcyjny i stabilny a przy tym charakteryzuje się dużo wyższą dynamiką wzrostu niż inne branże oraz dużą odpornością na jakiekolwiek wahania koniunktury.