środa, 29 października 2014

Perspektywy rozwoju polskiego rynku opieki nad osobami starszymi

Rynek opieki nad osobami starszymi w Polsce stoi obecnie u progu dynamicznego rozwoju, co potwierdza perspektywa wejścia renomowanych podmiotów zagranicznych. Głównym czynnikiem wzrostu jest zmieniająca się struktura demograficzna. Poza procesami natury demograficznej ekspansja będzie wynikać ze zmieniających się uwarunkowań społeczno-kulturowych, wskutek których Polacy upodabniają się do społeczeństw Europy Zachodniej. 


Do kluczowych czynników warunkujących wysoką atrakcyjność branży można zaliczyć:
  • Starzenie się społeczeństwa polskiego;
  • Wydłużenie długości życia ludności;
  • Upodabnianie się Polaków do większości krajów Europy Zachodniej;
  • Wzrost zamożności społeczeństwa i siły nabywczej;
  • Duży odsetek ludzi starszych nie otrzymujących wystarczającej opieki, pomimo zgłaszanego popytu;
  • Długi czas oczekiwania na miejsce w domu opieki społecznej (w odniesieniu do wszystkich domów opieki społecznej, zarówno prywatnych, jak i publicznych);
  • Skrajnie niski wskaźnik wolnych miejsc w istniejących placówkach;
  • Zasady kontraktowania świadczeń zdrowotnych z Narodowym Funduszem Zdrowia;
  • Rosnące zainteresowanie ze strony inwestorów.
Od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku można obserwować postępujący proces starzenia się społeczeństwa polskiego, wyrażający się głównie we wzroście liczby osób w wieku poprodukcyjnym i spadku liczby ludności w wieku przedprodukcyjnym. Tym samym Polska wpisuje się w szeroki trend demograficzny, charakterystyczny dla większości krajów Starego Kontynentu. Liczba ludności w wieku 60 lat i powyżej w latach 2012-2035 będzie w Polsce znacząco wzrastać, pomimo, że wielkość populacji zmniejszy się w tym okresie o ponad 2 miliony osób. 

Średnia długość życia w Polsce będzie systematycznie wzrastać i zwiększy się z 81,1 lat w 2012 roku do 81,9 lat w 2017 roku w odniesieniu do kobiet (zmiana na poziomie ok. 10 miesięcy życia). Długość życia mężczyzn wzrośnie jeszcze bardziej, gdyż o ponad 1 rok i 2 miesiące z 72,6 lat w 2012 roku do 73,8 lat w 2017 roku. Zakładając, że większość pensjonariuszy placówek opiekuńczych jest w złym stanie zdrowia, sama zmiana długości życia nie powinna mieć wpływu na wzrost popytu na usługi opieki nad osobami starszymi, gdyż wraz z prognozowanym wydłużeniem okresu życia, rośnie również oczekiwana długość życia w zdrowiu, skutkiem czego średnia długość życia w złym stanie zdrowia powinna kształtować się na niezmienionym poziomie.

Polska coraz bardziej upodabnia się do większości krajów Europy Zachodniej. Pomimo nadal panującego modelu polegającego na zapewnieniu osobom starszym opieki przez rodzinę, zauważa się postępującą instytucjonalizację prywatnych usług skierowanych do osób starszych. W roku 2011 na 100 tys. obywateli Polski przypadało 5,5 placówek opieki długoterminowej, wskaźnik ten wzrastał na przestrzeni ostatnich lat, aczkolwiek nadal jest dalece niższy niż np. w Niemczech, które mogą stanowić swoisty odnośnik dla prognozowania przyszłej sytuacji rynkowej w Polsce. Charakter opieki często uzależniony jest od kultury i tradycji danego kraju. Państwem przodującym w instytucjonalizacji opieki nad osobami starszymi jest Holandia, gdzie większość ludzi w wieku podeszłym swój ostatni okres życia spędza w różnego typu placówkach opiekuńczych.

Polacy wraz z rosnącym stopniem zamożności upodabniają się do społeczeństw zachodnich, w których duża część emerytów przenosi się na starość do profesjonalnych ośrodków dla seniorów. W Polsce można zaobserwować zmieniający się model społeczny, w którym tradycyjna wielopokoleniowa rodzina jest coraz rzadziej spotykana. Zjawisko to występuje szczególnie powszechnie w dużych miastach. Młodsze pokolenie, poświęcające na pracę i karierę więcej czasu niż ich przodkowie, coraz chętniej dopłaca do emerytur rodziców, by zapewnić im dobrą opiekę. Z kolei osoby urodzone w czasie wyżu z lat 50‑tych ubiegłego wieku, nie chcą być zdani jedynie na opiekę swoich dzieci. Kolejny aspekt społeczno-demograficzny istotny dla rynku, wiąże się z setkami tysięcy, głównie młodych Polaków, którzy w ostatnich latach wyemigrowali do Europy Zachodniej i nie są w stanie zajmować się swoimi rodzicami. Relatywnie wysokie dochody polskich emigrantów pozwalają im na finansowe wsparcie rodziców zapewniające godną opiekę na starość.

Warto również zwrócić uwagę na bardzo duży odsetek Polaków, którzy nie byli otoczeni opieką, pomimo zgłaszanego popytu na tego typu usługi. Zgodnie z publikacją „Sytuacja rodzinna i potrzeby opiekuńcze ludzi starych w Polsce” wydaną przez Biuro Analiz Sejmowych na podstawie danych GUS, w grupie wiekowej 70–79 lat znajdowało się ponad 766 tys. osób o ograniczonej samodzielności, spośród których 361 tys. nie korzystało z jakiejkolwiek zorganizowanej formy opieki. Wśród tych, którzy nie otrzymali pomocy deklarację o chęci ewentualnego skorzystania złożyło 132 tys. osób. Z kolei w grupie wieku 80 lat i więcej ograniczenia w samoobsłudze deklarowało 591,5 tys. osób, a 225 tys. spośród nich nie korzystało z pomocy. Osób nieotrzymujących pomocy, pomimo zainteresowania było 97,7 tys. osób.

Potwierdzeniem większego zapotrzebowania na prywatne usługi opieki jest długi czas oczekiwania na wolne miejsce. W latach 2005-2011 zorganizowanie pobytu w domach pomocy społecznej było bardzo utrudnione właśnie ze względu na niewystarczającą liczbę ośrodków. Sytuacja ta nie zmieniła się w istotny sposób po dziś dzień, dlatego na miejsce w domu pomocy społecznej czeka się zwykle od 3 miesięcy do nawet 3 lat. Odpowiedzią legislacyjną na zapotrzebowanie społeczne na opiekę nad osobami starszymi są rodzinne domy pomocy stanowiące formę usług opiekuńczych i bytowych świadczonych całodobowo dla nie mniej niż trzech i nie więcej niż ośmiu osób wymagających wsparcia z powodu podeszłego wieku.

Wskaźnik wolnych miejsc w domach pomocy społecznej był w latach 2005-2011 skrajnie niski, co zdecydowanie bardziej świadczy o naturalnych wakatach związanych ze zwalnianiem się miejsc i zastępowaniem ich przez nowych pensjonariuszy, niż o jakiejkolwiek nadpodaży na świadczenia udzielane przez te placówki. Dnia 31 grudnia 2010 roku liczba mieszkańców, którzy byli zarejestrowani w domach pomocy społecznej przekroczyła nawet oficjalnie dostępną liczbę miejsc. Wskaźnik zajętości w placówkach zapewniających całodobową opiekę niepełnosprawnym, przewlekle chorym i osobom w podeszłym wieku był stosunkowo wysoki i znajdował się w przedziale od 84,8% do 94,7%, co stanowiło niewiele niższy pułap niż w domach pomocy społecznej, gdzie kształtował się on na poziomie od 97,1% do 101,8%. Ponadto w latach 2005-2008, wskaźnik ten nieustannie wzrastał, co może świadczyć o coraz większym zaufaniu Polaków do prywatnych domów opieki, a także o dynamice tego rynku.

Dla rozwoju prywatnej służby zdrowia duże znaczenie ma możliwość finansowania świadczeń zdrowotnych ze środków publicznych. Podpisanie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia jest gwarantem pewnego pułapu przychodów i pewnej liczby pacjentów. Sposoby kontraktowania usług świadczeń zdrowotnych są ujęte w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej. Ustawa zawiera zasadę równego traktowania świadczeniodawców, co oznacza, że nie ma znaczenia, czy jednostka jest zakładem publicznym czy prywatnym. Ograniczenia w zawarciu kontraktu mogą dotyczyć wyłącznie kwalifikacji zawodowych personelu lub technicznego wyposażenia jednostki, które są niezbędne do udzielania określonych świadczeń. Świadczeniodawca zgodnie z ustawą może być wybrany do zawarcia umowy o świadczenia w formie konkursu lub rokowań. Zatem Narodowy Fundusz Zdrowia poniekąd wpływa na sytuację konkurencyjną podmiotów istniejących na rynku. Część ośrodków nie napotyka bowiem problemów z zawarciem odpowiedniego kontraktu z NFZ, ale niektórzy mają z tym długotrwałe trudności. Taka sytuacja miała np. miejsce w przypadku jednego z lepiej wyposażonych prywatnych domów opieki w Polsce – „Concordia Salus” pod Grójcem, w którym większość z oferowanych 200 miejsc miała być przeznaczona pod zakład opiekuńczo-leczniczy, oddział rehabilitacyjny i hospicjum. Podmiot natomiast nie podpisał umowy z NFZ.

Rynek opieki nad osobami starszymi z uwagi na ogromne oczekiwania wzrostu, z powodzeniem przyciąga zainteresowanie wielu renomowanych inwestorów zagranicznych, którzy z powodzeniem prowadzą szeroką działalność związaną z opieką nad seniorami w krajach Europy Zachodniej. Szansę na wejście do potencjalnie atrakcyjnej branży dostrzega również coraz więcej krajowych przedsiębiorców. Placówki otwierane kilka lat temu osiągnęły rentowność, a zainwestowane środki zaczynają się zwracać, co sprawia, że właściciele z optymizmem patrzą w przyszłość. Do grona znaczących inwestorów zagranicznych na polskim rynku opieki nad osobami starszymi można zaliczyć: Anderson Holding, White Stork Capital, Luxmed oraz Ratikon. Polscy inwestorzy działający na większą skalę nie są liczni, a prowadzone przez nich domy opieki zwykle nie przekraczają dwóch lub trzech placówek.

Przedstawiona analiza w sposób syntetyczny przedstawia uwarunkowania mikro i makroekonomiczne związane z perspektywami rozwoju polskiej opieki medycznej nad osobami starszymi. Istotnym czynnikiem rozwoju jest nie tylko przyszła sytuacja demograficzna, ale również niski wskaźnik nasycenia rynku mierzony, jako liczba danego typu placówek opieki na liczbę mieszkańców danego obszaru. Pod tym względem Polska relatywnie mocno odbiega od krajów Europy Zachodniej. Uwarunkowania społeczno-kulturowe także przemawiają za wzrostem popytu na dane usługi, gdyż tradycyjny model rodziny, w którym to dzieci i wnuki opiekują się seniorami oddaje pola na rzecz zinstytucjonalizowanego modelu opieki. Przeprowadzona analiza pozwala na sformułowanie istotnych oczekiwań co do możliwości rozwoju szeroko rozumianego rynku opieki nad osobami starszymi w najbliższej przyszłości.

Źródło: CTM Advisory

poniedziałek, 27 października 2014

Nowe inwestycje Medicover

W październiku br., Grupa Medicover sfinalizowała transakcję zakupu gruntu na warszawskim Wilanowie. Teren o powierzchni ponad 2,5h zlokalizowany jest w obrębie Al. Rzeczypospolitej, w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego Szpitala Medicover.

Jednocześnie Spółka w toku transakcji uzyskała pozwolenie na budowę, dzięki której możliwe będzie powiększenie bazy łóżkowej szpitala. Jest to kolejna inwestycja właścicieli Medicover, będąca częścią długofalowej strategii rozwoju na rynku usług medycznych w Polsce.

"Około 6-ciu lat temu zakończyliśmy pierwszy etap naszych działań, oddając w ręce pacjentów Szpital o powierzchni 16 tys. m². Zakup gruntu pozwala nam na rozbudowę Szpitala oraz umożliwia inwestowanie w pozostałe obszary usług zdrowotnych” - mówi Marcin Łukasiewicz, Dyrektor Inwestycji i Rozwoju Medicover. „Jesteśmy przekonani, że dzięki doskonałej lokalizacji, w pobliżuPołudniowej Obwodnicy Warszawy, nasza oferta będzie dostępna dla jeszcze większej liczby osób” - dodaje Marcin Łukasiewicz.

Szpital Medicover

Otwarcie Szpitala Medicover, inwestycja o wartości 40 mln euro, jest ukoronowaniem działalności firmy Medicover w Polsce. Położony na warszawskim Wilanowie szpital zajmuje powierzchnię 16 tys. m². Szpital wyposażony jest w najnowsze rozwiązania charakterystyczne dla nowoczesnych placówek medycznych. Klimatyzacja, nawiewy laminarne na salach operacyjnych, odrębne ścieżki komunikacyjne dla pacjentów i osób odwiedzających, oddzielne korytarze i windy dla pacjentów bezpośrednio po operacjach, wszystko to gwarantuje maksymalną sterylność i higienę naszego szpitala.

W Szpitalu Medicover znajduje się 7 klinik oraz dwa specjalistyczne centra: Centrum Diagnostyczne i Centrum Konsultacyjne, a także restauracja, apteka i kiosk. Od roku akademickiego 2011/2012 wspólnie z Akademią Wychowania Fizycznego w Warszawie prowadzimy w trybie dziennym oraz tzw. pomostowym nowatorskie studia pielęgniarskie pod nazwą „Pielęgniarstwo AWF-Medicover. Europejski standard zawodu”. Od 2011 roku Szpital Medicoverwspółpracuje z Narodowym Funduszem Zdrowia. W ramach umowy z Funduszem, zapewniamy pewne usługi szpitalne dla pacjentów objętychpublicznym ubezpieczeniem zdrowotnym. Od roku akademickiego 2011/2012wraz z Józefa Piłsudskiego Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie,Szpital Medicover były za pełnym i licencjackich studiów pielęgniarskich"Pielęgniarstwo AWF - Medicover. Standardy europejskie zawodu”.

Medicover w Polsce

Grupa Medicover jest międzynarodową firmą medyczną oferującą pełny zakres opieki medycznej. W Polsce opiekuje się ponad 5 tys. firm i ponad 500 tys. pacjentów. Posiada 30 szerokoprofilowych Centrów Medicover w największych miastach Polski: w Białymstoku, Bielsku-Białej, Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Gliwicach, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu. Współpracuje z ponad tysiącem placówek medycznych w całej Polsce. O zdrowie pacjentów toszczy się ponad 1400 lekarzy i 300 pielęgniarek i personelu pomocniczego w placówkach własnych oraz przeszło 9 tys. lekarzy współpracujących. Medicover zbiera doświadczenia i poszerza zakres działalności już od przeszło 16 lat. Ukoronowaniem dotychczasowego rozwoju firmy w Polsce było otwarcie w 2010 roku pierwszego, pełnoprofilowego Szpitala Medicover w warszawskim Wilanowie. Jako jedyna prywatna firma medyczna w Polsce, Medicover zapewnia swoim pacjentom pełną opiekę medyczną obejmującą usługi ambulatoryjne, diagnostykę laboratoryjną i obrazową, aż po opiekę szpitalną. Usługi dostępne w formie abonamentów i ubezpieczeń medycznych kierowane są zarówno dofirm, jak i klientów indywidualnych. Grupa Medicover rozwija swoją działalność nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach Europy. Jest obecna w Czechach, na Węgrzech i Słowacji oraz w Rumunii. Medicover jako lider prywatnej opieki medycznej w Europie Środkowo-Wschodniej, wytycza nowe standardy jakości na rynku. Więcej informacji na stronie www.medicover.pl

środa, 15 października 2014

Hiszpania: Ebola zaraziła giełdę

Wykrycie w Madrycie pierwszej osoby na świecie zarażonej wirusem Ebola poza Afryką ma zły wpływ na sektor turystyczny i tamtejszą giełdę. Na wartości straciły akcje sieci hoteli i linii lotniczych, bo inwestorzy obawiają się, że atrakcyjność Hiszpanii spadnie. 

Chorą na gorączkę krwotoczną jest 44-letnia pielęgniarka, która opiekowała się przewiezionym z Afryki misjonarzem. 

We wrześniu sektor turystyczny świętował wzrost liczby osób odwiedzających Hiszpanię. Teraz firmy obawiają się, że informacja o wirusie Ebola odstraszy przyjeżdżających. 

Na wieść o zarażeniu najszybciej zareagowała giełda. Od rana akcje linii lotniczych spadły od 4 do prawie 6 procent. Akcje sieci hoteli straciły na wartości ponad 4,5 procent. 

Być może inwestorów uspokoi fakt, że chora pielęgniarka jest w stabilnym stanie. A wirusa nie wykryto u jej koleżanki z pracy, która miała wysoką temperaturę. 

Kwarantannie jest wciąż poddany mąż zarażonej kobiety. Ze szpitalnego łóżka zaapelował do społeczeństwa o pomoc w ratowaniu psa. Władze Madrytu chcą go uśpić w obawie, że może być zarażony. "Dlaczego nie poddać go kwarantannie tak jak mnie? A może i mnie chcą uśpić?" - pyta na portalach społecznościowych mężczyzna. 

IAR

Ministerstwo Zdrowia ma wizję

Podzielamy niedosyt, jaki mamy z powodu skromnego przedstawienia w swoim expose przez premier Ewę Kopacz bardzo ważnych zagadnień zdrowia Polaków. 

Zgadzając się w pełni z kilkoma zaprezentowanymi działaniami do wykonania w najbliższym czasie, zabrakło w nim przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia i zatwierdzonej przez poprzedni rząd we wrześniu tego roku wizji rozwoju systemu ochrony zdrowia do 2020 roku.

Wizja ta brzmi: „Zorientowany na dłuższe życie w zdrowiu, potrzeby obecnego i przyszłego pacjenta oraz dostosowany do trendów demograficznych i epidemiologicznych system ochrony zdrowia oparty na właściwych ilościowo i jakościowo: zasobach, procesach i wartościach efektywnie zarządzanych i prawidłowo alokowanych”.

By tę wizję urzeczywistnić Ministerstwo Zdrowia zakłada w swoim dokumencie „Policy paper dla ochrony zdrowia na lata 2014-2020”, miedzy innymi: „zmiany w sposobie finasowania opieki zdrowotnej oraz rozwiniętej i racjonalnie rozmieszczonej struktury służby zdrowia, jak również opracowanie nowego modelu finasowania, uwzględniającego dopływ środków prywatnych”, w tym wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, jako alternatywnych, obok umów z NFZ , źródeł finansowania świadczeń zdrowotnych. 

Ministerstwo Zdrowia, zgodnie z tą wizją, przewiduje też zwiększenie nakładów publicznych w ochronie zdrowia do 6,1% PKB w 2020 roku, czyli do 120,2 mld zł.

To wyczerpujące opracowanie stanowi, naszym zdaniem, dobry punkt wyjścia do rozpoczęcia środowiskowej dyskusji o konkretnych działaniach resortu zdrowia we współpracy z resortem finansów oraz pracy i polityki społecznej, mających na celu realizację tej słusznej i trudno podważalnej wizji systemu ochrony zdrowia do 2020 roku.

Business Centre Club

Grupa Azoty nawiązuje współpracę ze szpitalami

17 września 2014r. w Tarnowie podpisana została umowa między spółkami wchodzącymi w skład Grupy Azoty a trzema specjalistycznymi szpitalami z Krakowa, Tarnowa oraz Łęcznej. 

Dzięki tej współpracy możliwe będzie polepszenie standardów leczenia i rehabilitacji pacjentów z oparzeniami we wspomnianych szpitalach, zaś pracownicy Grupy Azoty zyskają dostęp do najnowocześniejszych technik leczenia oparzeń.

W ramach działalności produkcyjnej pracownicy Grupy Azoty mają częsty kontakt z surowcami chemicznymi jak benzen, amoniak czy np. kwas siarkowy. W skomplikowanych procesach chemicznych, przy wykorzystaniu odpowiedniej temperatury i ciśnienia z surowców tych powstają specjalistyczne produkty jak poliamidy czy nawozy wieloskładnikowe. Praca ta, pomimo stosowania najwyższych standardówbezpieczeństwa podwyższa powstanie wypadków losowych, w szczególności polegających na różnego rodzaju oparzeniach.

Współpraca między Grupą Azoty a szpitalami ma na celu zapewnienie natychmiastowej pomocy medycznej dla naszych pracowników w sytuacji, kiedy dochodzi do wypadku. Zgodnie z realizowaną przez nas strategią zrównoważonego rozwoju, w jak najlepszy sposób chcemy zadbać o bezpieczeństwo pracowników na miejscu pracy. Dlatego prócz wdrażania najwyższych standardów bezpieczeństwa i higieny pracy zabiegamy o zapewnienie najwyższej jakości pomocy medycznej pracownikom poprzez współpracę z ze specjalistycznymi ośrodkami ochrony zdrowia - powiedział Paweł Jarczewski, Prezes Zarządu Grupy Azoty.

Projekt obejmuje trzy obszary: kompleksowe szkolenia, zapewnienie wysokiej klasy sprzętu medycznego oraz program badań naukowych, badawczych i rozwojowych. W szpitalach przeprowadzone będą szkolenia i programy badawcze oraz system wymiany doświadczeń z innymi jednostkami opieki zdrowotnej w Polsce i za granicą w zakresie leczenia oparzeń i rehabilitacji. Takie systemowe podejście do medycyny ratunkowej zagwarantuje, że wykwalifikowani specjaliści, przy użyciu narzędzi medycznych nowej generacji będą w stanie skutecznie leczyć i rehabilitować pacjentów, w tym pracowników Grupy Azoty, którzy ulegli wypadkom w miejscu pracy.

Do tej pory Grupa Azoty współpracowała już z wymienionymi szpitalami, jednak podpisana właśnie umowa znacznie poszerza zakres tej współpracy, wprowadzając kompleksowe, programowe ujęcie. To nowatorskie podejście zapewnia najwyższą możliwa specjalistyczną opiekę medyczną naszym pracownikom – dodał Paweł Jarczewski.

Uroczyste podpisanie umowy o współpracy pomiędzy Grupą Azoty SA, Grupą Azoty Puławy, Grupą Azoty Police, Grupą Azoty Kędzierzyn, Grupą Azoty Siarkopol a Szpitalem Wojewódzkim im. św. Łukasza SPZOZ w Tarnowie, Szpitalem Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie sp. z o.o. oraz Samodzielnym Publicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej w Łęcznej miało miejsce 17 września 2014 r. w Tarnowie. Uczestniczyli w nim czołowi przedstawiciele Grupy Azoty SA oraz wspomnianych placówek medycznych. 

Współpraca Grupy Azoty ze szpitalami gwarantuje korzyści wszystkim sygnatariuszom. Dzięki podpisanej umowie wspólnie podniesiemy jakość realizacji procedur leczenia oparzeń i rehabilitacji pourazowej, z których skorzystająmiędzy innymi nasi pracownicy – podsumował Artur Kopeć, członek zarządu Grupy Azoty.

Grupa Azoty SA

Polska jednym z głównych kierunków turystyki medycznej

Jak wynika z danych szacunkowych, za granicą pracuje ponad 2 mln Polaków. Najwięcej z nich przebywa w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Mimo, iż żyją poza granicami Polski, wielu z nich nadal korzysta z prywatnych usług medycznych w rodzinnym kraju. Rośnie również systematycznie liczba cudzoziemców, dla których Polska jest preferowanym kierunkiem turystyki medycznej.

Sektor prywatnej opieki medycznej jest jednym z najszybciej rozwijających się rynków w Unii Europejskiej. Polska z dobrą kadrą specjalistów i często z dużo niższymi stawkami na zabiegi i operacje niż w pozostałych krajach UE oraz USA jest atrakcyjnym kierunkiem turystyki medycznej. Cudzoziemcy przyjeżdżają do Polski przede wszystkim na zabiegi stomatologiczne, chirurgii plastycznej, kardiochirurgii i chirurgii oka. Również Polacy pracujący za granicą, głównie w krajach Europy Zachodniej, realizują chętnie odpłatne zabiegi medyczne w Polsce.

Jak wynika z danych Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok, jednym z celów turystyki medycznej i powodów przyjazdu do Polski naszych rodaków są zabiegi laserowej korekcji wzroku, które pozwalają skutecznie uwolnić się od okularów i soczewek kontaktowych. Polegają one na modelowaniu rogówki oka za pomocą wiązki lasera, co prowadzi do jej spłaszczenia lub uwypuklenia, a w konsekwencji do zmiany mocy optycznej oka. Jest to nowoczesna i bardzo precyzyjna metoda mikrochirurgii oka korygująca krótkowzroczność, nadwzroczność i astygmatyzm. Możliwość zrezygnowania na zawsze z okularów i soczewek w nadziei na lepszy komfort życia to główny powód, dla którego coraz więcej osób decyduje się na laserową korekcję wzroku.

„Ważnym czynnikiem dla wielu naszych pacjentów jest na pewno cena zabiegu laserowej korekcji wzroku, która w Polsce w porównaniu do krajów Europy Zachodniej jest niższa często aż o 50%, a czasami nawet 70 - 80%. Możliwość realizacji zabiegu przez doświadczonego specjalistę, z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu w dużo niższej cenie, nawet po odliczeniu kosztów podróży jest kusząca”. – komentuje przedstawiciel Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok, placówki która od 11 lat realizuje zabiegi laserowej korekcji wzroku w Polsce.

Dla porównania cena realizacji zabiegu laserowej korekcji wzroku w Anglii to koszt na poziomie 5000 - 10 000 zł za oko, a w Niemczech na poziomie 4000 – 10 000 zł za oko w zależności od wybranej kliniki. W Polsce jest to poziom 2000- 4000 zł za oko. Systematycznie wrasta, więc liczba zabiegów realizowanych w polskich klinikach. Co ważne, specjaliści wykonujący zabiegi laserowej korekcji wzroku w Polsce często posiadają wiedzę zdobytą w najlepszych zagranicznych ośrodkach, a sprzęt stanowiący wyposażenie polskich klinik nie ustępuje w niczym renomowanych placówkom na Zachodzie.

„W naszym ośrodku zrealizowaliśmy już ponad 10 tys. zabiegów laserowej korekcji wzroku z zastosowaniem różnych metod. Co roku zwiększa się liczba pacjentów, którzy przyjeżdżają do nas na laserową korekcję wzroku z zagranicy. Krótki czas oczekiwania oraz kompleksowa opieka i jakość usług w dużo niższej cenie niż w Europie Zachodniej powoduje, iż systematycznie rośnie liczba zabiegów realizowanych u nas przez osoby mieszkające poza granicami kraju” – mówi przedstawiciel Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok.

Według danych Izby Gospodarczej Turystyki Medycznej każdego roku Polskę odwiedza średnio ok. 300 tys. cudzoziemców zainteresowanych leczeniem. Liczba ta może wzrastać o 10-15% rocznie, co oznacza, iż polska turystyka medyczna ma duży potencjał. Zagranicznych pacjentów przyciąga do Polski oprócz atrakcyjnych cen zabiegów również jakość obsługi w nowoczesnych, dobrze wyposażonych klinikach oraz doskonale wykształcony personel.

Nowy Wzrok
Centrum Okulistyczne

Centrum Onkologii przeciwne lokalizacji Szpitala Południowego

Przewodniczący wszystkich liczących się onkologicznych towarzystw naukowych, także kierownicy klinik i zakładów Centrum Onkologii-Instytutu w Warszawie oraz Instytutu Hematologii i Transfuzjologii napisali do premier Ewy Kopacz list otwarty, w którym proszą o zmianę decyzji władz miasta dotyczącej lokalizacji i budowy Szpitala Południowego.

Jak napisali w liście, proszą o wstrzymanie decyzji Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, gdyż została ona podjęta „bez jakiejkolwiek konsultacji z przedstawicielami zainteresowanych środowisk medycznych”.

W liście czytamy też m.in. „Pragniemy podkreślić, że nie negujemy potrzeby budowy szpitala dla południowych dzielnic Warszawy, jednak zmuszeni jesteśmy zakwestionować plany jego lokalizacji na działce u zbiegu ulic Pileckiego/Indiry Gandhi”.

Jak tłumaczą podpisani pod listem działka, o której mowa jest niezbędna by rozbudować w niedalekiej przyszłości Centrum Onkologii-Instytut oraz Instytut Hematologii i Transfuzjologii. CO-I we współpracy z IHT przygotowało plany rozbudowy przychodni specjalistycznych i chemioterapii jednodniowej, bo w tym zakresie istnieją największe potrzeby w zakresie onkologicznych świadczeń zdrowotnych. 

Według sygnatariuszy listu ewentualna budowa Szpitala Specjalistycznego spowoduje też liczne problemy organizacyjne utrudniające funkcjonowanie szpitali.

Źródło: rynekzdrowia.pl